Mam na imię Darek. Niedawno skończyłem dwadzieścia sześć lat. Od prawie roku pracuję w szpitalu jako rezydent. Podczas zwykłych codziennych obchodów lekarzy, na jednym oddziale zobaczyłem dziewczynę, która niedawno urodziła. Poród przebiegł pomyślnie, dziecko jest zdrowe, ale była w jakiejś dziwnej depresji. Siedziała na korytarzu. Na jej twarzy nie było ani kropli szczęścia, a wręcz przeciwnie- wyrażała rozczarowanie i niepokój. Podszedłem do niej i próbowałem z nią porozmawiać i ją uspokoić. Była piękną dziewczyną o regularnych rysach twarzy, brązowych włosach i dużych zielonych oczach, z których płynęły łzy.
Popatrzyła na mnie w milczeniu, a po jej policzkach znów popłynęły łzy. Ula, tak miała na imię, opowiedziała swoją smutną historię. Była sierotą. Kiedy skończyła 18 lat, otrzymała mieszkanie od państwa. Potem poszła na studia i uczyła się bardzo dobrze. W ciągu dnia uczęszczała na zajęcia, a wieczorami pracowała w niepełnym wymiarze godzin, aby związać koniec z końcem. Potem poznała, jak jej się wydawało, dobrego faceta, przyszłego ojca Oleńki, którą urodziła trzy dni temu. Na początku wszystko było w porządku. Bardzo się kochali, obiecał się z nią ożenić. Ale to nie trwało długo. Kiedy dowiedział się, że Ula jest w ciąży, natychmiast zniknął i nigdy więcej się nie pojawił. A teraz została sama z córką w ramionach i nie wiedziała, jak dalej żyć.
Ula i ja rozmawialiśmy całą noc, aż do rana. A im dłużej rozmawialiśmy, tym bardziej ją lubiłem. Była bardzo młoda i niedoświadczona, ale była dobrym człowiekiem. Kiedy została wypisana ze szpitala, zawiozłem Ulę i Oleńkę do ich domu. Pomogłem posprzątać mieszkanie i zostałem w nim na noc, aby zająć się dzieckiem, by Ula mogła odpocząć. A rano nagle poczułem, że zakochałem się w tej dziewczynie i nie mogę bez niej żyć.
Tak, pobraliśmy się i mieszkamy razem już cztery lata. Niecały rok temu urodził nam się synek. Bardzo kocham Oleńkę i naszego wspólnego syna. I nigdy nie myślałem, że spotkam swoją życiową partnerkę płaczącą, na szpitalnym korytarzu. Jestem bardzo wdzięczny losowi za taki dar.




