Po urodzeniu bliźniaków, Urszula ciężko pracowała na ich utrzymanie, a dziećmi zajmowała się babcia. Teraz chłopcy są prawie dorośli, ale nie chcą mieć z matką nic wspólnego

Moja koleżanka z pracy od kilku dni jest wyraźnie przygnębiona. Pomyślałam, że coś musiało się wydarzyć. Podczas przerwy obiadowej podeszłam do niej i zapytałam: „Ula, widać, że coś się stało. Mogę Ci jakoś pomóc?” „To wszystko przez dzieci, one mnie nie kochają…”

Lidia zaczęła płakać, a ja starałam się ją uspokoić. Kiedy odzyskała kontrolę nad sobą, opowiedziała mi swoją historię.

Jej mąż porzucił ją zaraz po narodzinach bliźniaków – Aleksa i Dominika. Nie mógł sprostać takiemu obowiązkowi i po prostu odszedł od nich. Lidia sama wychowała dzieci, ponieważ mąż nie płacił alimentów. Nie uznawał dzieci, powiedział Uli, żeby najlepiej gdyby postawiła kreskę w akcie urodzenia, wtedy będzie otrzymywać pomoc jako samotna matka.

Czytaj też: Mój syn chce wybaczyć żonie, która go zdradziła. Jak go od tego odwieść?

Ula musiała bardzo dużo pracować, żeby Aleks i Dominik nie czuli się inni, gorsi niż pozostali. Chłopcami ciągle zajmowała się babcia. Kiedy Ula rano szła do pracy, synowie nie chcieli jej puścić, trzymali ją za nogi, ale ona musiała pracować dla ich dobra. Po pracy była tak zmęczona, że miała siłę tylko na sen. Z chłopcami musiała bawić się babcia. To ona ich wychowała.

Teraz Aleks i Dominik mają po 16 lat. Praca Uli stała się lżejsza, a chłopcy sami dorabiają w wolnym czasie. Ula starała się odzyskać relacje z synami, by były takie jak kiedyś, ale teraz jest za późno. Nie chcą nawiązywać kontaktu z matką, dla nich istnieje tylko babcia, która spędziła z nimi całe dzieciństwo. „Mamo, jest już za późno, nie musisz nic robić, nie pójdziemy z tobą do kina. Nie musisz życzyć nam 'dobranoc’, jesteśmy już dorośli.”
Słysząc takie słowa, Ula jest bardzo zraniona i ledwo powstrzymuje łzy.

Oceń artykuł
TwojaCena
Po urodzeniu bliźniaków, Urszula ciężko pracowała na ich utrzymanie, a dziećmi zajmowała się babcia. Teraz chłopcy są prawie dorośli, ale nie chcą mieć z matką nic wspólnego