Chodzę zamyślony z psem po ulicy. Moje myśli są liczne, przychodzą i odchodzą. Pies macha ogonem, wpatrując się w przechodniów. Pewnie myśli o smakołykach. O czym jeszcze może myśleć pies na ulicy? Czy o ciemne plamy na brzuchu psa?
Mały chłopiec w wieku około pięciu, sześciu lat ciągnie swoich rodziców w naszą stronę za ręce. I, jakimś cudem, zatacza się prosto przed siebie, zmierza w kierunku mojego zamyślonego psa.
Spotykamy się.
Chłopiec bez namysłu… całuje psa w nos.
To wszystko.
Jestem pewien, że rodzice dziecka urządzą mi skandal.
Pies też jest trochę zaskoczony.
Na wszelki wypadek oblizuje nos dziecka. Cóż… a jeśli to zaogni atmosferę?
– Po co całować psa? – pytam oszołomiony zarówno mojego psa, jak i dziecko.
Chłopiec patrzy na psa w zamyśleniu. Pies podnosi na mnie niezrozumiałe spojrzenie. Rodzice patrzą surowo na dziecko. Babcia patrzy ze złością na całą scenę. Jakiś człowiek zatrzymuje się na środku ulicy i patrzy z dezaprobatą na nas z psem. Dziewczyny ze szkoły też zerkają zaciekawione: co się stanie? Policyjny radiowóz z otwartym oknem podjeżdża obok i zagłusza ciszę warkotem silnika.
To wszystko.
Cisza.
No to idziemy dalej.
Sekunda ciągnie się jak rok.
Po kilku krokach atmosfera gwałtownie się zmienia.
Wszyscy z jakiegoś powodu zaczynają się śmiać.
Rodzice dziecka uśmiechają się lekko. Dziecko też prezentuje swoje niepełne jeszcze uzębienie. Przechodząca babcia nuci aprobująco. Otyły mężczyzna idący przez ulicę tłumi śmiech. Z jakiegoś powodu nawet policjant, zasłaniając usta dłonią, uśmiecha się, zerkając leniwie przez okno samochodu patrolowego. Przechodząca dziewczyna w drodze ze szkoły do domu chichocze nieśmiało. Sam pies też jakby uśmiechał się kącikami ust… Widzieliście kiedyś jak psy się uśmiechają?
Wiosna. Najwyraźniej w końcu jest wiosna…


