Pewnego razu przyniosłem do pracy bezdomnego szczeniaka… Tak się złożyło. Znalazłem go dosłownie pięć minut przed rozpoczęciem dnia pracy. Był brudny, zaniedbany typowy syn wiejskiej kundelki. Schowałem go w kącie gabinetu, lecz szczeniak uparcie wyłaził i piszczał. W końcu zobaczyli go wszyscy moi współpracownicy.
…i zaczęły spadać ludzkie maski u moich stóp.
O, jest tu nasza sekretarka bardzo dobra i lubiana, młoda i zawsze uśmiechnięta Dorota Jagoda. Jej zawsze starannie umalowana twarz w jakiś osobliwy sposób wykrzywiła się na widok brudnego psiaka: „Panie Krzysztofie! Czy pan się brudu nie brzydzi? Zrobili tu państwo chlew…” Jej pogodna, przyjazna maska rozbiła się z hukiem obok radośnie machającego ogonem, zabiedzonego szczeniaka…
Tu z kolei nasza sprzątaczka, pani Halina Zawadzka. Zawsze zmęczona, zrzędliwa i zła na cały świat, starsza już kobieta. Nagle jednak jej poorane zmarszczkami oblicze rozrzewniło się i rozpromieniło uśmiechem: A któż to nam się tu przypałętał, taki ogoniasty? Panie Krzysztofie, to klient czy prywatna wizyta? U moich stóp leżała zgnieciona maska złości, a ja zobaczyłem jej czułą, dobrą twarz…
A tu mój kolega, Marek Lewandowski. Zawsze pomocny, serdeczny i lubiący wszystkich wokół. On zawsze rozbawi anegdotą i sam się do każdej uśmiechnie. Tamtego dnia dalej progu mojego gabinetu nie przekroczył. Skrzywił się boleśnie i stwierdził, że bezdomne psy to tylko zaraza i brud Przy moich drzwiach leżała zmęczona, cienka maska szerokiego uśmiechu…
Najbardziej jednak zdumiał mnie mój szef, pan Tomasz Nowak Zawsze szorstki, niezadowolony, niechętny do rozmów, tego dnia powiedział wprost: No Krzysztofie Chyba należy ci się dziś wolne Zabierz tego malucha i wracaj do domu. Są rzeczy ważniejsze niż praca. Tylko wiesz Nie wyrzucaj go nigdzie To w końcu żywe stworzenie. I zdejmując maskę niedostępnego przełożonego, nieśmiało się do nas z szczeniakiem uśmiechnął i zniknął za drzwiami…
…u moich stóp leżały maski ludzi, z którymi przez lata rozmawiałem każdego dnia… I nagle uświadomiłem sobie, jak niewiele o nich wiedziałem…

