Wraz z wiekiem ludzie często żałują tego, czego nie przeżyli. Zastanawiają się, jak mogliby spędzić życie lepiej, myślą i analizują swojej poprzednie decyzje… Pouczają też swoje dzieci, by nie popełniły ich błędu. A ja zamiast kogokolwiek napominać i udzielać życiowych rad, postanowiłam żyć dla siebie.
A wszystko zaczęło się, kiedy moja córka urodziła syna. Przez cały urlop macierzyński pomagałam jej jak tylko mogłam – przychodziłam opiekować się dzieckiem, czasem gotowałam obiady, a już nie wspomnę o sprzątaniu czy zakupach. Aby była jasność, nie wypominam jej tego, robiłam to z przyjemnością. Sama byłam matką i wiem, jak ciężko jest w pierwszych miesiącach przy dziecku.
Po urlopie macierzyńskim córka zakomunikowała mi, że wraca do pracy i mam przychodzić codziennie na 7:00 rano, dopóki nie znajdzie się miejsce w żłobku dla mojego wnuka. Byłam zmieszana, bo nigdy nie zaoferowałam swojej pomocy w tak dużym stopniu. Oczywiście mogę zostać na kilka godzin, ale dziecko wymaga sporo uwagi i jako pełnoetatowa babcia mogłabym nie podołać.
Starałam się spokojnie wytłumaczyć córce, że to nie jest dobry pomysł i powinna najpierw zapytać mnie o zdanie. Mam też inne obowiązki, po śmierci mojego męża cały dom jest na moich barkach, nie mogę codziennie rano wychodzić na autobus i wracać późnymi popołudniami. Moje zdrowie nie wytrzymałoby tego na dłuższą metę!
Zaproponowałam nawet, że dołożę się do opiekunki dla dziecka, co prawda niewiele, ale uważam, że to życzliwy gest z mojej strony.
Nic bardziej mylego, zrobiło się ogromne zamieszanie. Córka zarzuciła mi, że już od najmłodszych lat chcę zaniedbywać wnuka i przekupić wszystkich pieniędzmi.
Nie mogę już tego słuchać, taka atmosfera tylko szkodzi mojemu zdrowiu. Postanowiłam, że wynajmę swój dom na jakiś czas i wyjadę do siostry, która mieszka w Berlinie. Nie widziałyśmy się od pogrzebu mojego męża…
Zawsze myślałam, że w takim wieku jak mój, nie mogę już czerpać z życia. Ależ się myliłam!
Drogie Czytelniczki, nie zważajcie na to, czy macie trzydzieści lat, czy sześćdziesiąt – cieszcie się życiem i róbcie dla siebie nawet drobne miłe rzeczy, tak by nie żałować później, że przeżyło się zbyt mało. Ja kiedyś nie byłam tego świadoma, ale ostatnie wydarzenia wiele mi uświadomiły.


