Obcy mężczyzna

Obcy mąż

– Wiesiu, przepraszam, muszę już jechać.
– Żona dzwoniła? Jedź, oczywiście. Już się przyzwyczaiłam.

Wiesława z trudem znosiła każdy wyjazd Bogusława do żony. Tak bardzo marzyła, by został na noc. Mogliby pójść do kawiarni, potem oglądać film, otuleni ciepłym kocem. Ona zaparzyłaby aromatyczną kawę…
Lecz to były tylko marzenia. Bogusław nigdy nie ukrywał, że jest żonaty, ma syna. Żony nie kocha, żyje dla dziecka. Czeka, aż skończy szkołę, i wtedy odejdzie do Wiesi.

Nie obchodziła ją jego żona. Dlaczego miała myśleć o szczęściu obcej kobiety? Była rodzina, mąż przestał kochać widać to po jego zachowaniu, więc niech go trzyma siłą. Bogusław to po prostu dobry ojciec, nie chce krzywdzić syna rozstaniem.

Nic, i jej przyjdzie czas. Za dwa lata syn wyjedzie na studia, i wtedy… Będzie koc, filmy i rodzinne szczęście. Wiesia marzyła o córce, swej kopii.

Dwa lata minęły szybko. Czekała, aż spełni obietnicę, lecz wciąż znajdował wymówki.
– Rozumiesz, Lena zabrała chorą matkę do nas. Nie mogę teraz, sam widzisz…
Wiesława wzdychała i kiwała głową. Ile jeszcze czekać do emerytury?

Spóźnienie. Awaria cyklu? Kupiła test. Dwie kreski. Może to i lepiej… Trzeba iść do lekarza, niech potwierdzi.

Siedziała w przychodni na końcu korytarza, gdy otworzyły się drzwi. Z gabinetu wyszła kobieta w zaawansowanej ciąży, pod rękę prowadził ją mężczyzna. Nie może być… To Bogusław. Co się dzieje?

Wyszli, nie zauważając jej. Weszła do gabinetu.
– Pani się dobrze czuje? Jest pani bardzo blada.
– Tak, chyba dobrze. Chcę się tylko przebadać.

Lekarz potwierdził ciążę i pogratulował.
– W pani wieku, 35 lat na pierwsze dziecko, to trochę późno. Ale niczego to nie zmienia. Była tu pacjentka, 40 lat, syn już dorosły, a ona z mężem postanowili mieć córeczkę. Dobra, kochająca się rodzina czemu nie?

Wiesława uśmiechnęła się krzywo. W głowie miałam wir myśli. Jak to możliwe? Dlaczego kłamał, że odejdzie, skoro sam daje dziecko „nielubianej żonie”? Jak długo to ukrywał? Co teraz robić?

– Lisiczko, dziś nie przyjadę, wybacz…
– Tak, oczywiście. Ja też jestem zajęta.
– Czym?
– Idę z Marysią do klubu. Mam dość siedzenia w domu.
– Jaki klub, ile ty masz lat? Nie podoba mi się to!
– Nie mam rodziny, mam prawo. Jesteś cudzym mężem, nie możesz mi rozkazywać.

Rozłączyła się. Patrzcie go, zabrania iść do klubu. Ma jak wierna suczka czekać na pana, a on będzie robił dzieci, wychowywał i czasem wpadał po nowe wrażenia. I tak, aż mu się znudzi.

Dopiero teraz zrozumiała, jaką rolę odgrywała przez te lata. Wszystko najlepsze dla żony i syna, a ona tylko zapasowe lądowisko. Nie obchodziło go, że czas ucieka, że powinna rodzić. No cóż, teraz będzie miała swoje dziecko.

Bogusław przyjechał bez zapowiedzi. Płakał. Powiedział, że podczas porodu żony dziecko zmarło córeczka, choć wszystko zapowiadało się dobrze. Żona oszalała z rozpaczy, a on nie wie, co robić.

– No jak to co? Być przy żonie w takiej chwili. Bogusław, to wasza wspólna strata. Po co jeździłeś do mnie, skoro było wam tak dobrze? Po co kłamałeś?
– To Bóg mnie ukarał, zabrał mi córkę przez ciebie…
– Nie pleć głupstw. Sam jesteś winien. Kłamałeś żonie, mnie, sobie… Bądź teraz mężczyzną, idź do niej.
– Nie rozumiesz, kocham was obie. Każdą inaczej. Nie potrafię wybrać…
– Koniec, Boguś. Idź i nie wracaj.

Zamknęła drzwi i rozpłakała się. Jej żal było zarówno siebie, jak i jego żony, która straciła dziecko. Wiesia wkrótce sama zostanie matką i wyobrażała sobie ten ból.

Bogusław dzwonił kilka razy, przyjeżdżał pijany, lecz go odpędzała. Nigdy się nie dowiedział, że urodziła syna jego syna. Dała mu swoje nazwisko, w rubryce „ojciec” postawiła kreskę. Chłopiec, Marek, był żywym portretem Bogusława… obcego męża.

Według statystyk, około 10% mężczyzn odchodzi od żon dla kochanek. Połowa wraca. Ile kobiet czekało daremnie, gdyż żonaty mężczyzna nigdy nie spełnił obietnicy…

Oceń artykuł
TwojaCena
Obcy mężczyzna