Nina udowodniła swojemu mężowi, że jeszcze ktoś może ją pokochać, nawet z dwójką dzieci

Dzień dobry moi drodzy czytelnicy! Chcę się z Wami podzielić ciekawą historią.

Moja przyjaciółka i jej mąż, pobrali się dziesięć lat temu. Razem wychowywali swoich dwóch synów.

Kiedyś Wiktor odbił Ninę chłopakowi, z którym się spotykała. Tak przestraszył jej adoratora jakimiś groźbami, że tamten wycofał się całkowicie. Nie chciał mieć z meżczyzną nic do czynienia. Kiedy Nina dowiedziała się, że Wiktor tak łatwo i szybko pozbył się Adama, pomyślała jedno. Skoro chłopak nawet o nią nie walczył, to znaczy, że jej nie kochał.

Jej przyszły mąż był stanowczy i uparty. Młodzi nie zwlekali i po paru miesiącach znajomośći, udali się do urzędu stanu cywilnego. Para wyprawiła huczne wesele. Nina prawie oszalała ze szczęścia.

Wiktor dosyć dobrze zarabiał, co pozwalało im żyć bez zmartwień i trosk. Nie wiedziała jednak, jak jej mąż zarabiał na chleb.

Rok po ślubie, parze urodził się pierwszy syn, któremu dali na imię Kamil. Wiktor podejmował wszystkie decyzje w ich rodzinie, co bardzo złościło jego żonę, bo ona też miała swoje zdanie.

Mąż nie pozwalał jej pracować i we wszystkim ją wspierał. Nie mogła mu nic zarzucić. Był doskonałym ojcem i zawsze pomagał jej w pracach domowych.

Jeśli Wiktor miał udany dzień w pracy, wszystkim w domu udzielał się jego dobry nastrój. Jednak gdy miał jakiś problem, dotykało to całej rodziny, a zwłaszcza żony. W takie dni upijał się, a czasem nawet nie wracał na noc do domu.

Takie zachowanie sprawiało, że Nina była bardzo zła, a zarazem martwiła się o niego.

Pewnego dnia, moja przyjaciółka dowiedziała się, że niedługo urodzi drugie dziecko. Po tej wiadomości, jej mąż stał się spokojniejszy. W czasie ciąży dosłownie nosił żonę na rękach.

Drugi syn Piotr, okazał się dokładną kopią swojego ojca. Starszy Kamil wyrósł na spokojnego i dobrze ułożonego chłopca, bardziej podobnego do swojej matki. Różnica między dziećmi wynosiła trzy lata.

Dziewczyna była bardzo zmęczona obowiązkami domowymi, Wiktor przestał jej pomagać, ale poświęcała wiele wysiłku, aby zapewnić rodzinie byt. Potem jej mąż zaczął wyjeżdżać w podróże służbowe, a jego interesy szły w górę.

Pieniądze w końcu zniszczyły charakter mężczyzny i zaczął coraz częściej wracać do domu pijany w środku nocy. Pewnego dnia, nerwy żony dały o sobie znać i wykrzyczała mu prosto w twarz:

– Mam dość Twojego picia i wracania do domu w nocy! Wszystko muszę robić sama, już mi nie pomagasz! Ja chcę też żyć!

– Jeśli coś Ci nie pasuje, to ja Cię nie trzymam – odpowiedział mąż.

– Przestałeś mnie kochać i dlatego nie zwracasz już na mnie uwagi! Ja marzę o miłości! Może jeszcze spotkam swojego mężczyznę!

– Kto by Cię chciał z dwójką dzieci? Lepiej zamknij gębę i siedź cicho!

Po tej kłótni, Nina przepłakała całą noc. Wiktor stał się dla niej bardzo niegrzeczny. Zaczęła coraz częściej myśleć o tym, żeby złożyć pozew o rozwód. On jednak był przeciwny rozwodowi i ciągle ją zastraszał i gnębił.

Za każdym razem, wyśmiewał się z żony i ciągle powtarzał jej, że nikt jej nie zechce. Potem groził, że przestanie dawać jej pieniądze. Wyjeżdżał w podróże służbowe na całe tygodnie.

Pewnego dnia, moja przyjaciółka wybrała się na spacer z dziećmi. Podszedł do niej nieznajomy mężczyzna i wręczył jej ogromny bukiet kwiatów.

Nina uśmiechnęła się, ale poradziła mu, żeby dał bukiet innej kobiecie. Jednak mężczyzna nie chciał odejść i nalegał, aby przyjęła kwiaty, a dzieciom dał czekolady. Po tym krótkim spotkaniu, każde z nich poszło w swoim kierunku.

Dziewczyna miała w sercu wielką radość, że może sie jeszcze komuś podobać. Jej mąż wyjechał w długą podróż służbową i przez cały ten czas, zadzwonił do niej tylko raz, a potem przelał pieniądze na jej konto.

Dwa dni później, ten sam nieznajomy, ponownie podszedł do Niny i przedstawił się:

– Jestem Andrzej, jak masz na imię?

– Ja jestem Nina, a to są moi synowie, Kamil i Piotr.

-Czy jesteś mężatką? Zawsze wychodzicie sami!

– Nasz ojciec ciągle wyjeżdża w delegacje. – Kamil odpowiedział zamiast matki.

– Nina, czy mogłabyś zostawić mi swój numer telefonu, muszę wyjechać. Jestem marynarzem i czeka na mnie statek, ale będę do Ciebie pisał, a jak będziesz chciała, to odpowiesz.

Andrzej wypłynął w morze na sześć miesięcy. Między młodymi ludźmi rozpoczęła się romantyczna korespondencja.

Obiecał, że uczyni ją najszczęśliwszą i przyrzekł, że będzie ją kochał.

Dziewczyna przyjęła propozycję i postanowiła porozmawiać z mężem:

– Zawsze mi mówiłeś, że nikt mnie nie zechce i nikt mnie nie pokocha, ale ja już jestem kochana i ten człowiek naprawdę mnie potrzebuje. Odchodzę do Ciebie, są mężczyźni, którzy doceniają kobiety.

Wiktor był bardzo rozbawiony słowami żony.

Kiedy dwa tygodnie później, jej mąż wrócił z kolejnej podróży służbowej, nie było już w domu jego rodziny. Dopiero wtedy zrozumiał, że ona nie żartowała, bo nikt na niego już nie czekał.

Oceń artykuł
TwojaCena
Nina udowodniła swojemu mężowi, że jeszcze ktoś może ją pokochać, nawet z dwójką dzieci