Tydzień temu spotkałam moją znajomą, która ma kilka własnych kotów i przy okazji dokarmia lokalne dachowce. W trakcie naszej rozmowy poruszyłyśmy między innymi temat karmy i dowiedziałam się, że kupuje drogie saszetki o wysokiej zawartości mięsa. Powiedziała mi też, że budzi to w niej wyrzuty sumienia, bo w jej wiosce mieszka duża rodzina, w której dzieci rzekomo nigdy nie jedzą mięsa.
Kiedy słyszę takie historie, wcale nie czuję jakiegoś szczególnego współczucia. Co to za bzdury – jak można żyć na wsi i nie jeść mięsa?
Zawsze można hodować własne zwierzęta, rozkręcić jakiś biznes, a dzięki temu można ugotować domowej roboty rosół czy usmażyć schabowego. Nie chce ci się rozkręcać własnej działalności? Czemu?
Jasne, jest to bardzo pracochłonne.
Wielu ludzi wykręca się setkami wymówek, obwiniając wszystkich wokół z rządem i krajem na czele. Wszyscy są winni – tylko nie my, biedni nieszczęśliwcy!
Jak można planować dzieci, wiedząc, że nie mamy czego włożyć do garnka? Zresztą, planowanie to może tutaj złe słowo.
Nie jest mowa przecież o jakichś wielkich potrzebach, które wymagają wielkiego namysłu, tylko o tej najważniejszej – przetrwaniu. Moja koleżanka pracuje na dwa etaty, żeby kupić swoim kotom wysokiej jakości karmę i żeby sprawdzał je regularnie weterynarz. Dlaczego więc takie wielodzietne matki, a zwłaszcza ojcowie, również nie mogą znaleźć sobie zatrudnienia?
Jak można karmić swoje dzieci byle czym? Takimi sprawami powinna zajmować się policja! Jak można oszczędzać na swoim potomstwie? Mimo tego niektórzy wciąż żądają, żebyśmy pomagali takim ludziom – nawet mimo faktu, że oni sami nie mają serc!
Tak długo, jak pomagamy materialnie takim aspołecznym elementom, ci ludzie będą traktowali pomoc jako coś oczywistego.
Większość nie pójdzie nigdy do pracy – tak bardzo przyzwyczaili się do zasiłków!
Całymi dniami siedzą na ławce i piją.
Czasami są nawet zbyt leniwi, aby wrócić do domu i zrobić choćby pranie.
Nie mam nic przeciwko pomaganiu ludziom – wolę jednak robić kupować prezenty, książki, pomagać tym, którzy się starają, zarabiają i opiekują się swoimi dziećmi.
W Polsce jest bardzo dużo rodzin wielodzietnych; może niezbyt zamożnych – ale takich, gdzie przynajmniej się zarabia. W takich rodzinach dzieci są zawsze nakarmione i zadbane, a ich rodzice starają się jak mogą, żeby zapewnić swojemu potomstwu godne utrzymanie.
Takim rodzinom mogę pomagać! Ale tym leniwym radzę wziąć się do roboty.
Oczywiście w tym wszystkim szkoda niewinnych dzieci. Ale od takich spraw jest MOPS.

