Na początku roku Joanna i jej mąż Michał dokonali zakupu mieszkania. Po dwóch miesiącach od przeprowadzki, para zdecydowała się podzielić swoją historią. Było to dość nietypowe doświadczenie związane z sąsiadką, które potwierdza, że życie w bloku nie zawsze jest łatwe.
Joanna i Michał zakupili mieszkanie, które już wcześniej przeszło remont. Jedyne, co pozostało, to zakupić meble, co rozwiązali już w pierwszym tygodniu. Mieli oszczędności po kupnie mieszkania, a Michał, posiadając złote ręce, podjął się tworzenia półek i regałów na ich liczne książki i rośliny doniczkowe. Oboje pracują w domu, a posiadanie psa wymusza codzienne spacery.
Pierwsze dni w nowym miejscu upłynęły na poznawaniu otoczenia. Mimo że sąsiedzi wydawali się być niezbyt przyjaźni, para postanowiła nie przejmować się tym. Dwa tygodnie po przeprowadzce, Joanna i Michał poznali sympatyczną parę mieszkającą dwa piętra wyżej. Spotkania z nimi stawały się częstsze, a sympatia przekształciła się w przyjaźń.
Pewnego wieczoru, do drzwi Joanny i Michała zapukała kobieta o surowym wyrazie twarzy. To przyszła sąsiadka z piętra poniżej, która bez przywitania zaczęła głośno krzyczeć. Domagała się, aby para nie skakała i nie tupała nogami od dwunastej do szóstej popołudniu, bo w tym czasie ma swoją drzemkę. Joanna była zszokowana. Zrozumiałaby, gdyby sąsiadka skarżyła się na hałasy we wczesnych godzinach rannych czy późnym wieczorem, ale żądanie ciszy w środku dnia wydawało jej się absurdalne.
Joanna nie zamierza chodzić przez całe popołudnie na paluszkach. W końcu, to nie ich problem, że sąsiadka śpi w tych godzinach. Jeśli chce ciszy i spokoju, niech przeprowadzi się do prywatnego domu, tam jej nikt na pewno nie będzie przeszkadzał. A jeśli sąsiadka znów się pojawi z podobnymi roszczeniami, para planuje zgłosić jej zachowanie na policję.
Niezwykłe wymagania sąsiadki: historia z blokowiska.




