Niespodziewane olśnienie

**Dzisiejszy wpis w dzienniku:**

Decyzja dojrzała niespodziewanie.

Ja, Zosia, mieszkałam tylko z mamą. Nigdy nie poznałam ojca nawet w dzieciństwie nie pytałam o niego. Teraz czasem wyobrażam go sobie jako „bohatera-lotnika”. Nie mieliśmy rodziny, bo mama od szóstego roku życia wychowywała się w domu dziecka.

Nie zdążyła mi opowiedzieć o nim. Pewnie nigdy nie byli małżeństwem, a teraz nie ma już kogo zapytać.

**Życie w domu dziecka.**

W wieku trzynastu lat przeżyłam największy wstrząs mama odeszła. Miała słabe serce. Często widziałam, jak chwytała się za pierś i marszczyła twarz.

*”A ja nawet nie rozumiałam, że to coś poważnego,”* przyznaję przed sobą. *”Myślałam, że jak zawsze minie, a mama znów będzie uśmiechnała się jak dawniej.”*

Zostałam sama. Złamały się te skrzydła, które osłaniały mnie przed okrutnym świecie. Musiałam szybko dorosnąć. Trafiłam do domu dziecka.

Tam też nie było łatwo. Zwłaszcza nocą było strasznie nikt nie pilnował naszych sypialni. Dzikie dzieci, wyzwiska, bójki. Choć starałam się być niewidoczna, starsi i tak mnie dokuczali.

Nie uważałam się za ładną. W wieku trzynastu lat wyglądałam na dziesięć chuda, z zadartym nosem i piegami. Za to nauka szła mi gładko.

**Nowa rodzina.**

W domu dziecka byłam może rok, ale to wystarczyło, by czuć się jak w więzieniu. Na szczęście mama miała przyjaciółkę z dzieciństwa Iwonę. To ona uratowała mnie przed samotnością.

*”Jak mogę zaopiekować się Zosią?”* zapytała dyrektorkę, gdy przyjechała z mężem, Krzysztofem.

Dyrektorka przyjrzała im się uważnie, a widząc ich szczerość, poprosiła o dokumenty.

*”Znaliście dziewczynkę albo jej matkę?”*

*”Z Zosią nie, ale z jej mamą dorastałyśmy razem,”* odpowiedziała Iwona. *”Dopiero teraz dowiedziałam się, że odeszła, więc postanowiłam znaleźć jej córkę.”*

Wkrótce zabrali mnie do siebie. Mieli już dwójkę dzieci: Jacka, prawie szesnastolatka, i dwunastoletnią Olę. Próbowałam się z nimi zaprzyjaźnić, ale od początku było jasne nie chcieli mnie.

Jacek ignorował mnie, a Ola, gdy tylko mama nie widziała, pokazywała język i robiła miny.

*”Może to moja wina? Pewnie jestem brzydka,”* myślałam, patrząc w lustro. *”Prawdziwa pokraka małe oczy, piegi. Kogo tak

Oceń artykuł
TwojaCena
Niespodziewane olśnienie