Nie można gardzić człowiekiem tylko dlatego, że mieszka na ulicy. Marek przekonał się o tym, kiedy bezdomny mężczyzna dał mu cenną lekcję

Marek wyszedł z biura nie zdejmując telefonu z ucha. Zawsze zajmował się sprawami związanymi z pracą, niezależnie od pory dnia. Zrobił kilka kroków i potknął się o bezdomnego. Złapał się za brudne ubranie, żeby nie wpaść w kałużę, po czym krzyknął z obrzydzeniem:

– Po co tu siedzisz, brudasie? Teraz będę śmierdział! Obrzydliwość!

– Pomóż mi wstać – szepnął starzec.

– Czego chcesz? Chcesz, żebym zabrał Cię do restauracji?

– Jesteś człowiekiem, pomóż mi.

– Ja jestem człowiekiem, ale Ty?

Marek kopnął kilka razy w starszego mężczyznę i poszedł do swojego samochodu. Niedługo miał lot za granicę, na ważne spotkanie biznesowe, ale jego koszula była cała brudna. Postanowił wrócić do domu i się przebrać. Zanim to zrobił, zadzwonił do swojego przyjaciela i powiedział mu, żeby nie czekał na niego, tylko leciał sam. On zamówił bilet na późniejszy samolot.

Mężczyzna wziął prysznic, założył czystą koszulę i już chciał wyjść. Nagle zadzwonił telefon. Nieznany głos szepnął:

– Pana przyjaciel się rozbił. Wszyscy pasażerowie, którzy byli na pokładzie, zginęli. Proszę przyjąć nasze kondolencje.

Załamany upuścił telefon i wył z rozpaczy. Musiał się jednak pozbierać i dalej pracować, bo był teraz jedynym kierownikiem dużej firmy.

Pół roku później, Marek wszedł do sklepu spożywczego i skrzyżował ścieżki z tym samym bezdomnym. Ten liczył drobne, czy starczy mu na bułkę, butelkę wódki i kawałek pasztetówki. Kasjerka pośpieszyła go, a inni klienci stronili od staruszka.

– Dlaczego wpuszczacie tu takich ludzi? – zapytał.

– Jestem człowiekiem – powiedział bezdomny.

– Weź swoją wódkę pijaku i wynoś się stąd!

– Daj parę groszy, nie mam wystarczająco dużo pieniędzy.

– Pewnie, jeszcze Ci będę dawał na alkohol! Zabieraj swój chleb i uciekaj!

Nagle jakaś dziewczyna podała kasjerce pieniądze i zapłaciła za starca. Bezdomny podziękował jej, życzył zdrowia i odszedł. Marek patrzył na nią i nie mógł oderwać od niej wzroku. Nagle poczuł się zawstydzony swoim zachowaniem.

Postanowił zaczepić nieznajomą. Wybiegł ze sklepu i ruszył za nią. Po drodze zobaczył staruszka, który siedział na ławce i polewał wódką rany na nogach. Rozglądał się i nie dostrzegał nigdzie młodej kobiety. Westchnął, wsiadł do samochodu i odjechał.

Czas mijał, Marek po raz kolejny upił się w klubie i poprosił barmana o taksówkę. Na ulicy podszedł do swojego samochodu, aby wyjąć teczkę. Przed samochodem tłoczyło się kilku chłopaków. Gdy zobaczyli pijanego mężczyznę, skoczyli na niego i pobili go do nieprzytomności.

Mężczyzna obudził się w szpitalu. Prawie nic nie rozumiał, martwił się tylko o swój samochód i teczkę, w której znajdowała się duża ilość pieniędzy. Miał je oddać swoim wspólnikom.

Nagle pojawiła się przed nim jakaś postać, była to ta sama dziewczyna ze sklepu. Jak się okazało, pracowała tu jako pielęgniarka. Od tej pory utrzymywali kontakt.

Gdy tylko doszedł do siebie, pojechał do tego baru. Samochód był tam zaparkowany, ale nie było w nim pieniędzy ani dokumentów. Podszedł do ochroniarza, który mu powiedział:

– Człowieku, gdyby nie miejscowy menel Wiktor, zostałbyś pobity na śmierć.

– Jaki Wiktor? – był zaskoczony.

– Wpadł tu, zaczął nas wołać, wezwał karetkę.

Po tym zdarzeniu, w życiu mężczyzny rozpoczęły się problemy. Wszyscy go atakowali, bo uważali, że zdefraudował dokumenty i pieniądze, a on tylko zmyślił tę historię. Żadne przysięgi nie miały wpływu na jego partnerów, nawet przyjaciele odmawiali współpracy z nim. Pewnego dnia, weszła sekretarka i powiedziała:

– Masz gościa!

– Jestem zajęty!

– Myślę, że powinieneś się z nim zobaczyć. Mówi, że ma coś ważnego, choć wygląda dziwnie.

To był bezdomny. Wręczył Markowi teczkę i powiedział, że jeden z włamywaczy ją upuścił, więc ją zabrał. Znalazł w niej adres firmy i postanowił przekazać ją właścicielowi.

– Mój przyjacielu, uratowałeś mi życie! – powiedział.

– Mówiłeś, że nie jestem człowiekiem, a teraz nazywasz mnie przyjacielem?

Mężczyzna przypomniał sobie urywki zdań, które rzucił w stronę bezdomnego, gdy go spotkał.

– Wybacz mi. Weź pieniądze w ramach podziękowania.

– Ja ich nie potrzebuję, a Ciebie uratują, potrzebujesz ich bardziej.

– Dlaczego ich nie chcesz?

– Jestem uczciwym człowiekiem, a Ty jesteś bogaczem bez sumienia!

– Nie rozumiem tego.

– Nawet mnie nie znasz i proponujesz mi pieniądze? Mogłeś powiedzieć „dziękuję”.

Zdezorientowany Marek stał patrząc w podłogę. Kiedy podniósł głowę, staruszka już nie było, zniknął jak kamfora.

Tego wieczoru zadzwonił do Oli na dyżur i zaproponował spotkanie.

– Bardzo bym chciała, ale przywiźli nam człowieka z wypadku. Bezdomny, potrącony przez samochód. Chciał ratować psa i został przejechany.

– Zaraz przyjadę, chcę zobaczyć tego staruszka. Czy to nie mój znajomy?

– To on. Przyjdź, ale szanse są nikłe.

– On musi wyzdrowieć. Ja płacę za wszystko!

Dzięki wysiłkom lekarzy i pomocy finansowej Marka, Wiktor wrócił do zdrowia.

– Wybacz mi! Miałeś rację, brakowało mi sumienia! Nauczyłeś mnie doceniać ludzi, dałeś mi cenną lekcję. Dziękuję! – mężczyzna powiedział do starca.

Dowiedział się, że staruszek mieszkał na ulicy, ponieważ został wypędzony przez swojego syna. Wnuczka długo szukała dziadka, ale poszukiwania były bezowocne. Jednak dzięki Markowi, rodzina została połączona. Mężczyzna pomógł rozwiązać problem mieszkaniowy i zrobił wszystko, aby Wiktorowi żyło się wygodnie.

Wkrótce Marek i Ola zaręczyli się, a z Wiktorem nadal utrzymują kontakt.

Oceń artykuł
TwojaCena
Nie można gardzić człowiekiem tylko dlatego, że mieszka na ulicy. Marek przekonał się o tym, kiedy bezdomny mężczyzna dał mu cenną lekcję