Odziedziczyłem po rodzicach małe, dwupokojowe mieszkanie. Miałem już wtedy żonę i dziecko, więc siostra zgodziła się mi je oddać. Teresa była szczęśliwa, mieszkając w wynajętym mieszkaniu ze swoim ukochanym.
Moje mieszkanie znajdowało się w odległej dzielnicy, a jego stan nie był zbyt dobry. Nawet jeśli chcielibyśmy go sprzedać i podzielić się z siostrą pieniędzmi, to i tak było za mało. Chyba, że każdy z nas kupiłby pokój z kuchnią i tyle. Po jakimś czasie, Teresa powiedziała mi, że niedługo wychodzi za mąż. Wynajmowane mieszkanie musieli zdać, a trudno było coś znależć niedrogiego. Wiem, że ona i jej narzeczony nie zarabiają dużo. Skonsultowałem to z żoną i zaproponowałem, żeby razem z Markiem, zamieszkali w drugim pokoju, bo dla wszystkich było miejsce. Tak więc kilka dni później, pomogłem siostrze przenieść jej rzeczy.
Nie znałem zbyt dobrze mojego, przyszłego szwagra, ale wiedziałem, że był świetnym facetem. Moja siostra nie wybrałaby obiboka ani gbura na męża. Jednak po miesiącu wspólnego mieszkania, zrozumiałem, że bardzo się myliłem. Po prostu, ona ukrywała przed nim pewne fakty, dotyczące mieszkania. Nie chciała wchodzić w szczegóły. Marek myślał, że ja z rodziną, pomieszkamy tu kilka miesięcy, a potem się wyprowadzimy. Nie wiedział, że połowa mieszkania była na moje nazwisko.
Wszystko zaczęło się od zwykłej szafy. W tym czasie, razem z przyszłym szwagrem, robiliśmy małe przemeblowanie w ich pokoju. Specjalnie wziąłem dzień wolny od pracy, bo facet ma delikatnie mówiąc krzywe ręce. Nie wiedział, jak prawidłowo założyć drzwi, nie potrafił nawet dobrze trzymać młotka. Czego właściwie można było się po nim spodziewać? Nigdy nawet nie umył po sobie kubka. Szczerze mówiąc, nie byłem zaskoczony, kiedy Teresa powiedziała mi, że jej partner został zwolniony z pracy. Postanowiłem więc mu pomóc, ale później żałowałem, że w ogóle zacząłem tę rozmowę.
– Marek, potrzebuję asystenta w pracy. Nauczą Cię wszystkiego, pensja jest dobra, a grafik normalny.
– Nie szukaj mi pracy! Poradzę sobie bez Ciebie – zganił mnie chłopak.
Być może uraziłem go tymi słowami, albo po prostu mnie nie rozumiał. Poszliśmy do kuchni, żeby zjeść obiad.
– Odłóż ten kefir! – Krzyknął na mnie Marek
– Kupuję te produkty za pieniądze Teresy i moje, a Ty nas objadasz! Do tego, to nie jest Twoje mieszkanie!
W tym momencie, nie mogłem już milczeć. Postanowiłem wyjawić mu wszystkie tajemnice. Powiedziałem Markowi, że połowa mieszkania należy do mnie i że to ja zaproponowałem, żeby się do nas wprowadzili. Wspominiałem też o tym, że to my z żoną płacimy za wszystkich media, a oni mieszkają za darmo, gościnnie.
Widziałem, jak mężczyzna rumieni się z zażenowania. Potem odwrócił się i głośno trzasnął drzwiami. Nie rozmawialiśmy przez kilka dni. Po prostu nie lubię, gdy ktoś tak bezczelnie rządzi się w moim mieszkaniu. W końcu, musiałem mu to uświadomić.




