Najbliżsi doprowadzili Idę do tego, że w pracy zemdlała. Na szczęście dyrektorka miała plan, dzięki któremu Ida mogła rozpocząć nowe życie.

 

Ida od najmłodszych lat pozbawiona była rodzicielskiej troski i miłości.

Rodzice nigdy jej nie pochwali, choćby nie wiem jak bardzo się starała, oni zawsze uważali, że mogła postarać się bardziej. Zawsze chcieli, by była najlepsza we wszystkim, a ona była zwykłym, przeciętnym dzieckiem. Jej przeciętność nie przeszkodziła jej w dostaniu się na studia i ukończeniu ich z wyróżnieniem. Mogła zacząć pracę w mieście, w którym studiowała, ale rodzice wymogli na niej, by wróciła i podjęła pracę w ich miejscowości. Jako jedynaczka nie miała wyboru. Wróciła i wkrótce zaczęła pracować jako polonistka w miejscowej szkole.

Któregoś dnia będąc w sklepie poznała Filipa. Mężczyzna odprowadził ją do domu, a po drodze prawił jej komplementy. Był niezwykle szarmancki. Dziewczynie spodobał się jego sposób bycia, więc umówiła się z nim na randkę.

Na każdym kolejnym spotkaniu Filip okazywał jej swoje zainteresowanie, troszczył się o nią, a ona spragniona miłości i akceptacji, uległa jego urokowi i zakochała się w nim. W przeciągu kilku miesięcy wzięli ślub.

 Po ślubie mężczyzna stał się jakby innym człowiekiem; ciągle był niezadowolony i z byle powodu wpadał w złość. Zdarzały mu się też wybuchy agresji, w czasie których szarpał Idę. Jego nastroju nie poprawiło to, że zwolniono go z pracy. Siedział teraz w domu i psioczył na wszystko, a zwłaszcza na żonę, jakby to ona była winna wszystkich jego niepowodzeń.

 Ida dzielnie znosiła wszelkie upokorzenia. Nigdy nie pokazała, jak bardzo ranią ją słowa męża. Jeżeli płakała, to tylko wtedy, gdy nikt nie widział. Życie w ciągłym stresie sprawiło, że kobieta źle sypiała i straciła apetyt.

Najgorsze spotkało ją jednak nie ze strony męża, a rodzonej matki, która oskarżyła córkę o kradzież złotego łańcuszka. Na nic zdały się tłumaczenia Idy, że nie ma z tym nic wspólnego – matka wiedziała swoje.  Zwyzywała córkę od złodziejek i żmij wychodowanych na własnej piersi.

Zapłakana Ida wyszła do pracy, ale nerwy i żal sprawiły, że na pierwszej lekcji zemdlała. Przyjechała karetka i po udzieleniu pomocy kobieta ocknęła się. Lekarz chciał zabrać ją do szpitala, ale nie zgodziła się.

Po odjeździe karetki, dyrektorka poprosiła ją o chwilę rozmowy.

– Chciałabym ci pomóc, ale nie wiem, co się dzieje. -powiedziała.

Ida po krótkim namyśle, opowiedziała przełożonej, co spotyka ją od najbliższych.

– Wiesz, moja córka wyjechała na studia, mam wolny pokój. Może zamieszkasz na jakiś czas u mnie? – zapytała.

– Nie chcę pani sprawiać kłopotu, ale nie chcę też wracać do domu. – młoda kobieta rozpłakała się.

Dyrektorka chwilę zastanowiła się i powiedziała:

– Mam pomysł, ale musisz zrobić wszystko, co ci powiem. Nie ma odwrotu, jeśli chcesz lepszego życia.

Wieczorem, gdy Ida wróciła do domu, od razu wszyscy na nią naskoczyli.

– Gdzie się szlajasz po nocy? – mąż brutalnie szarpnął ją za włosy. Patrz która godzina, a obiad jeszcze nie gotowy.

– Może wreszcie łaskawie zrobisz mi herbaty, widzisz, że źle się czuję. – zawołała matka, odwracając głowę od telewizora.

Wykonała bez protestu wszystkie polecenia i gdy wszyscy poszli spać, zebrała kilka swoich rzeczy i wyszła. Przed wejściem do pociągu Ida ściągnęła z palca obrączkę i rzuciła ją daleko w ciemność. Chciała zostawić za sobą wszystkie złe chwile, by ruszyć po lepszą przyszłość. Wiedziała, że po drugiej stronie gór czeka na nią koleżanka dyrektorki, która zaoferowała jej schronienie i pracę.

Jeszcze raz obejrzała się za siebie i bez cienia żalu wsiadła do pociągu.

Czy postąpiła słusznie, to pokaże czas.

 

 

 

Oceń artykuł
TwojaCena
Najbliżsi doprowadzili Idę do tego, że w pracy zemdlała. Na szczęście dyrektorka miała plan, dzięki któremu Ida mogła rozpocząć nowe życie.