Moja matka czuła się coraz gorzej, lekarze postanowili umieścić ją w szpitalu. Przyjechałam po telefonie mojej siostry, pójdę tam wieczorem i sprawdzę, w jakim jest stanie.
Miałam zamiar wyjechać na tydzień urlopu, bo dostałam porządną premię. Niestety, pieniądze muszę przeznaczyć na leczenie mamy. Nikt nie będzie jej leczył za darmo.
Mój ojciec zmarł dwa lata temu, mama została sama z młodszą siostrą. Niedawno poznała Ryszarda, który od początku wydawał mi się jakiś dziwny.
Dobrze wiedziałam, że przyjaciel mojej matki, co kilka dni bywał w domu rodziców. Wiem to od mojej siostry, że oprócz artykułów spożywczych, czesto przynosił do nich przekąski i alkohol. U mojej mamy, zaczęły się poważne problemy ze zdrowiem.
Kiedy pojechałam do szpitala, ciągle powtarzała:
– Nie chcę tu zostać! Pozwól mi zadzwonić do Ryszarda, on mnie z tąd zabierze.
– Mamo, bądź cierpliwa, nie przerywaj leczenia, popatrz, co się z Tobą dzieje!
– Nie było Cię w pobliżu, kiedy cierpiałam, a on mnie wspierał. Jak chcesz mi pomóc, to daj mi pieniądze! Wiesz, że nie mam środków do życia! Ryszard przyjdzie, to napewno mi pomoże. Powiedział, że sprzeda nasz dom i przeniesiemy się nad morze!
Nie mogłam tego słuchać. Powiedziałam wszystkim pielęgniarkom, żeby nie pozwalały mojej matce wykonywać żadnych telefonów. Sama zadzwoniłam do tego mężczyzny:
– Witaj Ryszardzie, czy wiesz, że moja mama jest w szpitalu bardzo chora?
– Tak, wiem! Asiu, jeśli potrzebujesz pieniędzy, mogę kupić samochód Twojego taty, ale dam Ci najwyżej dwa tysiące.
– Dowiedziałam się, że często odwiedzasz moją matkę. Dziękuję, że się o nią troszczysz, ale dlaczego przynosisz alkohol? Do tego jakim prawem namawiasz ją do sprzedaży domu? Przecież ani ja, ani moja siostra nie pozwolimy Ci tego zrobić!
– Daj spokój, Asiu, chciałem jej pomóc, Bo nie ma pieniędzy na życie, wspierałem ją tylko!
– Dlaczego nic mi nie powiedziałeś o swoich zamiarach?
– Nie wiedziałem, że to dla Ciebie taka wielka sprawa!
Połączenie zostało przerwane. Postanowiłam zadzwonić do niego później i wyjaśnić jeszcze kilka spraw. Nie podobał mi się ten człowiek, kręcił się koło mojej rodziny, bo jestem przekonana, że chciał ich wykorzystać.
Co to za oferta dotycząca samochodu? Jest wart o wiele więcej, niż dwa tysiące złotych. Nie ma możliwości, żeby Ryszard tego nie wiedział. Do tego chciał namówić moją naiwną matkę na sprzedaż domu?
Jeszcze kilka miesięcy temu myślałam, że ten człowiek pomaga mojej rodzinie jako przyjaciel, ale teraz poważnie w to wątpię.





