W końcu zdecydowaliśmy się z mężem na drugie dziecko. Byłam po trzydziestce i przerażało mnie odkładanie tego na później. Cały czas pracowałam, więc miałam nadzieję, że na drugim urlopie macierzyńskim uda mi się odpocząć.
Kiedy nasz syn skończył 3 lata, mieliśmy zamiar zapisać go do przedszkola. Teściowa nalegała, żeby dziecko zostało w domu, bo wśród grupy dzieci, będzie ciągle chorował. Zgłosiła się na ochotnika, żeby się nim opiekować, gdy my będziemy w pracy. Byliśmy z mężem zachwyceni, więc pamiętaliśmy, żeby podziękować jej finansowo.
Matka mojego męża była idealną babcią, nie ma się co oszukiwać. Jednak rozpieszczała Kubę, więc zaczęliśmy mieć problemy z jego zachowaniem. Nasz syn przestał słuchać, a w sklepie rzucał się na zięmię i wrzeszczał o jakąś zabawkę. Nie mogłam sobie z nim poradzić.
Gdy powiedziałam teściowej, że jestem w ciąży, ta złapała się za głowę i powiedziała:
– Nie chcę więcej wnuków! Jestem zmęczona.
Byliśmy bardzo z mężem zaskoczeni, bo to nie było podobne do jego matki. Oczywiście rozumiem, że była wykończona naszym synem, ale to wszystko było jej winą, a teraz zgrywa ofiarę?
– Dlaczego jesteś przeciwko temu? – zapytałam.
– Bo nie mam już siły zajmować się Waszym drugim dzieckiem!
– Ale nie zmuszaliśmy Cię, sama tego chciałaś!
Teściowa naburmuszona poszła do domu. Potem zadzwoniła i powiedziała jeszcze raz, że nie zamierza zostać z dwójką. Spokojnie powiedziałam jej, że jutro zapiszę Kubę do przedszkola, a ona będzie zupełnie wolna. Powiedziałam jej też, żeby nie robiła mi wyrzutów, że jestem złą matką, bo oddaję dziecko w złe ręce, gdzie wszyscy chorują.
Dzieci muszą być między rówieśnikami, a to, że chorują, to normalne. Nie wiem jak to wszystko potoczy się dalej, ale postanowiliśmy, że będziemy mieć drugie dziecko i nikt, ani nic tego nie zmieni.





