Moja teściowa po kłótni z mężem wprowadziła się do nas, do malutkiej kawalerki i nie ma zamiaru nas opuścić.

Jesteśmy młodym małżeństwem, jak to się mówi, „na dorobku”. Mieszkamy w kawalerce męża. Za kilka miesięcy urodzi nam się pierwsze dziecko, ale póki co, oboje pracujemy, by odłożyć trochę pieniędzy na czas, gdy będę na urlopie.

Często zastanawialiśmy się z mężem, jak zagospodarować pokój, gdy na świecie pojawi się nasze dziecko.

Wiadomo, kawalerka to jeden pokój, kuchnia i łazienka. Po wielu próbach udało nam się zaplanować, gdzie ustawimy łóżeczko i wózek. Mówiliśmy – „będzie trochę ciasno, ale damy radę”.

Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że będziemy musieli zweryfikować te plany. Pewnej nocy, gdy już położyliśmy się spać, ktoś zapukał do drzwi. Nikogo nie spodziewaliśmy się o tej godzinie, więc wymieniliśmy między sobą zdziwione spojrzenia. Stukanie nie ustawało, więc mąż wstał i poszedł otworzyć. Okazało się, że to moja teściowa. Kobieta była roztrzęsiona i urywanym głosem wśród szlochów powiedziała, że pokłóciła się z mężem, zabrała swoje rzeczy i przyjechała do nas.

Wstałam i ja z łóżka, zaparzyłam teściowej melisę i usiedliśmy, żeby porozmawiać, o tym, co się wydarzyło.

Okazało się, że teść znowu przegrał spore pieniądze. Teściowa powiedziała, że ma tego dość i że to koniec ich małżeństwa, bo ona składa wniosek rozwodowy. Ostro się pokłócili i tak wylądowała u nas. Z jednej strony nie dziwiłam się jej, bo od dawna wiedziałam, o zamiłowaniu teścia do hazardu. Ale z drugiej, miałam nadzieję, że jakoś dojdą do porozumienia, bo nie wyobrażałam sobie mieszkania, na tak małym metrażu, z teściową. Mając nadzieję, że jej pobyt u nas nie potrwa długo, mąż rozłożył łóżko polowe i poszliśmy spać.

Mijały kolejne dni, a teściowa ani wspomniała o powrocie do domu. Byłam coraz bardziej skrępowana jej pobytem. Doszło do tego, że zaczęłam z pracy wracać pieszo, aby tylko opóźnić swój powrót do domu. No wyobraźcie sobie, młode małżeństwo i teściowa w tym samym pokoju. Dosłownie paranoja.

Gdy minął prawie miesiąc, postanowiłam działać i zapytałam męża jak on to widzi, przecież wkrótce urodzi się dziecko, gdzie się wszyscy pomieścimy. Ale on nie widzi problemu i cieszy się, że matka wreszcie zostawiła ojca i nie musi się z nim szarpać o pieniądze. A ponad to powiedział, że nasze mieszkanie, które wspólnie wyremontowaliśmy, tak naprawdę należy do jego matki i on nie może jej powiedzieć, żeby się wyniosła. Pomyślałam, że sama podejmę się mediacji między teściami, ale gdy tylko zaczęłam o tym rozmawiać z teściową, ta stanowczo oznajmiła, że nie zamierza wracać do swojego męża i że ona nam się przyda, gdy urodzi się dziecko.

Wszystkie moje argumenty odbijały się jak „grochem o ścianę”, nic nie osiągnęłam.
A ja mam na prawdę dość! Potrzebuję mieć chociaż minimum prywatności. Na dodatek teściowa cały czas raczy mnie opowieściami, ze swojego życia. Może to byłoby i ciekawe, ale raz na jakiś czas, a nie na okrągło. Aż boję się pomyśleć, co będzie, gdy już będę na urlopie i będziemy razem spędzać praktycznie całe dnie.

Jak odzyskać wolność? Jak odzyskać przestrzeń do życia?

Oceń artykuł
TwojaCena
Moja teściowa po kłótni z mężem wprowadziła się do nas, do malutkiej kawalerki i nie ma zamiaru nas opuścić.