Moja córka poprosiła nas, aby mogli wprowadzić sie do nas z bliźniakami. Zgodziliśmy się, a teraz zaczynam tego żałować.
Marysia wyszła za mąż dwa lata temu. Razem z rodzicami mojego zięcia, dołożyliśmy się do zakupu jednopokojowego mieszkania dla nowożeńców. Wyremontowaliśmy je, a oni się wprowadzili. Rok później, przekazali nam wiadomość, że zostaniemy dziadkami. USG wykazało, że będą mieli bliźniaki. Mieszkali w jednopokojowym mieszkaniu z małą kuchnią, bez windy, na trzecim piętrze. Zastanawialiśmy się, jak zmieszczą się w nim dwa wózki, dwa łóżeczka i gdzie będą spać. Mój zięć, również wyjeżdża w podróże służbowe. Córka mogłaby sobie poradzić z jednym dzieckiem, ale nie z dwójką. Poprosili więc, czy mogliby zamieszkać z nami na jakiś czas.
Nasze mieszkanie jest czteropokojowe z windą towarową, a szpital położniczy znajduje się w pobliżu. Gdy Marysia była na porodówce, przygotowaliśmy dla nich dwa pokoje. Oczywiście mój mąż i ja, nie byliśmy zadowoleni, ale tak było dla nich wygodniej. Nie mogliśmy odmówić, myśleliśmy, że sobie poradzimy.
Dzieci nie są spokojne. Marysia nie ma wystarczająco dużo pokarmu, a nie każde sztuczne mleko jest odpowiednie. Bliźniaki ciągle płaczą, budzą się w nocy. W ciągu dnia pomagają rodzice mojego zięcia, a wieczorem na zmianę my kołyszemy. W domu nie ma ani chwili spokoju. Mój mąż i zięć już się do tego przyzwyczaili i śpią spokojnie przy płaczu maluchów.
Ja jednak nie wysypiam się, a to wpływa na jakość mojej pracy. Jestem szefem całego działu marketingu, nie mogę popełnić błędu. Miałam wysłać wiadomość do klienta i zapomniałam nacisnąć przycisk, e-mail nigdy nie dotarł. Nie wiem, co robić. Mój mąż pomyślał, że może powinniśmy przenieść się do ich mieszkania. To wydaje się być dobrym rozwiązaniem, tylko niewygodnie jest stamtąd jeździć do pracy. Nie wiem, jak rozwiązać ten problem. Nie chcę się kłócić z córką, ale nie jesteśmy już młodzi i chyba będą musieli wrócić do siebie.




