Mój ojciec od zawsze traktował mnie jak jakąś pokojówkę, a nie córkę. Zawsze było „zrób to”, „zrób tamto”

Całe życie czułam się jak służąca w swoim domu. Od kiedy pamiętam, mój ojciec traktował mnie jakby byłam jego osobistą pokojówką. A teraz, kiedy wreszcie mam 18 lat, postanowiłam, że dość tego wszystkiego.

 

Co rano wstawałam godzinę wcześniej, żeby zrobić tacie śniadanie i kawę. Ale to nie wszystko. Musiałam też budzić resztę domowników. Budzik? A po co, skoro mają mnie. I to nie była kwestia delikatnego pukania do drzwi. Musiałam walczyć z każdym, jakby to była bitwa, żeby w ogóle wstali z łóżka.

Oczywiście, jak w każdym domu, były też prace domowe. Ale w moim przypadku, większość z nich spadała na mnie. Sprzątanie, pranie, zmywanie – jakby nikt inny nie miał rąk. Mało tego, musiałam też dwa razy w tygodniu chodzić do babci, żeby jej pomóc. A ona miała swoje specyficzne zasady. Wszystko musiało być poukładane według jej systemu. „To nie tak się układa sztućce”, „To nie tak się składa serwetki”. Tyle się nasłuchałam pouczeń, krytyki, a ani razu nie usłyszałam nawet dziękuję. Nawet jak gotowałam dla babci, to nic jej nie smakowało.

Miałam tego dość. Kiedy skończyłam 18 lat, postanowiłam, że to koniec tego. Właśnie tydzień temu udało mi się to zrealizować. Miesiąc przed moimi urodzinami, znalazłam mały pokój do wynajęcia. Praca, którą miałam na kuchni w weekendy, okazała się być moją deską ratunku. Mój szef, na szczęście, zgodził się dać mi więcej godzin. W końcu mogłam stać na własnych nogach, mieć skromne, ale swoje, spokojne życie.

Teraz mogę sobie pozwolić na życie na własny rachunek. Proste, ale spokojne.

Ale moja rodzina? Oj, nie mogą tego przeboleć. Dzwonią do mnie po kilkanaście razy dziennie, każą mi wracać. Ale ja na to:

– Nie, dziękuję, mam już dość bycia waszą służącą.

Teraz wreszcie czuję się jakbym w końcu mogła oddychać, ale jednocześnie jest mi ciężko na sercu, bo przecież to moja rodzina.

Mama mówi:

Jak możesz tak robić swojemu ojcu? Całe życie harował, żebyś miała co jeść, a teraz tak się odwdzięczasz?!

 

Przeczytaj także: Na krewnych męża wydaliśmy już parę tysięcy złotych! Im ciągle mało, a mój mąż nie umie powiedzieć dość

 

A babcia dodaje:

– W naszych czasach córki szanowały rodziców.

No ale powiedzcie mi, bo może się mylę, szacunek to nie niewolnictwo, prawda? Ja też chcę mieć swoje życie, marzenia, chcę się uczyć, rozwijać, a nie tylko być darmową sprzątaczką dla rodziny.

Czasem łapię się na tym, że tęsknię za domem. Ale najważniejsze, że w końcu czuję, że żyję swoim życiem, a nie czyimś. I wiecie co? Nie zamierzam się już cofać. Niech rodzina mówi, co chce.

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój ojciec od zawsze traktował mnie jak jakąś pokojówkę, a nie córkę. Zawsze było „zrób to”, „zrób tamto”