Jestem dalej zdenerwowana tą sytuacją i nie wiem, jak dalej żyć z mężem po tym, co zrobił. Nie stanął w mojej obronie ani w obronie naszego dziecka, kiedy najbardziej potrzebowaliśmy jego wsparcia i ochrony. Myślałam, że zawsze będzie nas chronił, ale niestety, myliłam się.
Pewnego razu jechaliśmy pociągiem do rodziców. Moje dziecko zaczęło marudzić i płakać. Jakieś 20 minut później podszedł do nas jakiś mężczyzna i krzyczał na nas, mówiąc, że powinnam była zostawić dziecko w domu, a nie zabierać je ze sobą. W tym czasie mąż siedział obok i milczał. Byliśmy bardzo źle traktowani, a on nie wydobył z siebie ani słowa w naszej obronie.
Po tym incydencie próbowałam z nim porozmawiać, ale nie chciał nawet słuchać, a co gorsza, powiedział, że ten mężczyzna miał rację i że zabranie ze sobą dziecka było bardzo złym pomysłem. Z jednej strony miał rację, ale z drugiej strony, powinien był stanąć w naszej obronie i pokazać temu mężczyźnie, gdzie jest jego miejsce. Gdyby ktoś go oskarżył o cokolwiek, stanęłabym za nim murem i broniłabym go.
Mój ojciec zawsze mówił, że mężczyzna powinien bronić swojej rodziny, bez względu na okoliczności. Wszystkie moje przyjaciółki i ich mężczyźni nie rozumieli zachowania mojego męża. Wstydziłam się pojawiać z nim publicznie, myśląc, że to może się znowu powtórzyć.
Czy to jest powód, dla którego powinnam od niego odejść? Zdecydowałam porozmawiać o tym z moim ojcem, żeby on porozmawiał z mężem, ale skończyło się kłótnią. Mój małżonek upierał się przy swoim i obarczał mnie winą. Dalej nie zrozumiał, że powinien był stanąć w mojej obronie i nie zdał sobie sprawy, co mogło stać się z powodu jego milczenia.




