Mąż zostawił mnie, gdy byłam w ciąży. Po pięciu latach chciał wrócić, ale w naszym życiu nie było już dla niego miejsca.

Igora poznałam na urodzinach u koleżanki. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale w tym wypadku tak właśnie się stało. Od razu między nami zaiskrzyło. Zaczęliśmy się spotykać, ale zanim powiedzieliśmy sobie „tak” minęło sześć lat. Po ślubie zamieszkaliśmy z rodzicami męża. Wbrew powszechnej opinii, z teściami układało mi się całkiem dobrze. Pół roku później zaszłam w ciążę, wszyscy bardzo cieszyli się z tego faktu. Teściowie, a właściwie teściowa ze swoim ojcem postanowili zrobić nam prezent z tej okazji i podarować nam mieszkanie.

Dziadek Igora miał wprowadzić się do rodziców męża, a my mieliśmy dostać jego mieszkanie. Po przeprowadzeniu niezbędnego remontu byliśmy na swoim. Wydawać by się mogło, że teraz nasze życie będzie tylko lepsze, niestety tak się nie stało. Zaczęliśmy się od siebie oddalać. Mąż coraz więcej czasu spędzał poza domem, a ja cały swój wolny czas poświęcałam na rozwinięcie swojego małego biznesu, który założyłam po ślubie, żeby był w stabilnej sytuacji, gdy pojawi się dziecko.

W domu spotykaliśmy się tylko wieczorami, ale i wtedy praktycznie nie rozmawialiśmy ze sobą poza zdawkową wymianą zdań. Wkrótce zaczęły się wyrzuty i wspólne oskarżenia. Mąż zarzucał mi, że się nim nie interesuję, ja miałam żal do niego, że spędza tyle czasu z kolegami. Tak mijały kolejne tygodnie, aż pewnego dnia mąż oświadczył, że między nami koniec. Że poznał kobietę, z którą jest mu lepiej niż ze mną i wyprowadza się do niej. Nie dramatyzowałam i nie robiłam scen. Nie prosiłam, żeby został. Czułam się oszukana i zdradzona. Rozwód przeprowadziliśmy bez „prania brudów”. On odszedł, a ja skupiłam się na przygotowaniu do najważniejszej roli – roli matki. Miesiąc po rozwodzie urodziłam zdrową córeczkę.
Widok tej słodkiej kruszynki, stale przyprawiał mnie o łzy wzruszenia.

Córeczka rosła. Była śliczną i radosną dziewczynką. Rodzice Igora interesowali się wnuczką, przynosili jej prezenty, zabierali na spacery. Natomiast Igor nie wykazywał żadnego zainteresowania córką. Minęło pięć lat, gdy pewnego dnia na progu mieszkania pojawił się mój były mąż. W rękach trzymał bukiet róż i dużą lalkę. Przepraszał i prosił o możliwość powrotu. Już zaczęłam zamykać drzwi, gdy z pokoju wybiegła córka, nim je zamknęłam w oczach byłego męża dostrzegłam coś na kształt żalu i tęsknoty. Niestety, w naszym życiu nie ma już dla niego miejsca.


Oceń artykuł
TwojaCena
Mąż zostawił mnie, gdy byłam w ciąży. Po pięciu latach chciał wrócić, ale w naszym życiu nie było już dla niego miejsca.