Czy można stracić nerwy przez sprzęt AGD? Oj tak, uwierzcie, że można! Od lat nie dość, że jestem wykończona macierzyństwem, to jeszcze przez męża żyję jak w średniowieczu. Chciałam sobie ułatwić życie, a skończyło się tak, że aż się płakać chce.
Mój dom to jedno wielkie pobojowisko – mąż, który nie widzi bałaganu, trójka dzieciaków, co chwilę coś wylewają, rozwalają, a do tego jeszcze dwa koty. Całe życie wciąż to samo: sprzątam, gotuję, a potem znowu sprzątam. I tak w kółko. Wiecie, czasem czuję się jak robot, który tylko wie, jak działać na trybie „sprzątanie”.
Odkąd urodziłam pierwsze dziecko, nie pracuję. Mąż zarabia i przelewa pieniądze na nasze wspólne konto. Od tych ładnych paru lat ani złotówki nie wzięłam stamtąd dla siebie. Zawsze brałam tylko na jedzenie dla nas i na dzieci. Jak chciałam sobie kupić nowy ciuch, to dorywczo szłam na zmywak w restauracji mojej znajomej.
Ale ostatnio byłam już zdesperowana. Ile można tak żyć? Przeglądałam internet i natknęłam się na reklamę sklepu z AGD. Coś mnie podkusiło i postanowiłam kupić zmywarkę z naszego wspólnego konta. Taka pojawiła mi się myśl, że kupię tę zmywarkę, będzie mi łatwiej, więcej czasu znajdę na inne rzeczy, nawet może na chwilę odpoczynku. Ale jak mój mąż ją zobaczył, to zrobił awanturę, jakbym przyniosła do domu jakiś złom.
– Po co to kupiłaś? To zbędny wydatek! Można przecież ręcznie zmywać! – wrzeszczał na mnie.
No jasne, łatwo mu mówić, przecież to ja zawsze stoję przy tym zlewie, a on co? Nawet nie spojrzy na brudne talerze, tylko jak się coś skończy, to narzeka, że widelców czystych nie ma.
Próbuję mu wytłumaczyć, że to nie tylko dla mojej wygody, że to też oszczędność wody, prądu, ale on nic. Dla niego to tylko zbytek, luksus, którego nie potrzebujemy. Mówi, że kiedyś ludzie bez tego żyli i było ok. No super, ale kiedyś to ludzie prali nad rzeką, a teraz jakoś w każdym domu stoi pralka.
Przeczytaj także: Mój przyszły zięć nie chce mieć dzieci. Zrobiłam coś strasznego… Jak się dowie, nigdy mi nie wybaczy
Mąż zupełnie mnie zaskoczył. Stwierdził, że jego zgody nie ma, bo on nie będzie płacił rachunków za takie wydziwianie. Mam to zwrócić albo w przyszłym tygodniu załatwi samochód i zawiezie to do swojej mamy. Jak teściowa usłyszała, że może mieć za darmo zmywarkę, to od razu przyjechała, oczy jej się świeciły i zaczęła podburzać mojego męża, że która dobra gospodyni potrzebuje takiego dziadostwa, że za jej czasów, i tak w nieskończoność… Ja wiem, że jak mąż odwiezie do niej tę zmywarkę, to ona już zrobi, co trzeba i sama będzie używać.
Czuję się taka wściekła i zła. Chciałam tylko trochę sobie pomóc, a tu dostałam prosto w twarz, jakbym nie wiem, co zrobiła. On nie rozumie, że ja codziennie walczę z tym brudem, który on i dzieci robią. Jakby myślał, że sprzątanie to moje hobby, że uwielbiam ścierać kurze i zmywać naczynia.



