Mam dość, wszystko, odchodzę! Ile można wytrzymać!

Mam dosyć, wszystko, odchodzę! Ile można!

Mam dosyć, wszystko, odchodzę! Ile jeszcze można to wytrzymać? Dziecko, ciągle zmęczona żona, tylko pomóż, pomóż a ja chcę wyjść, tak jak dawniej! Chcę seksu! Pracuję przecież cały czas! Chcę wracać do ukochanej kobiety, do żony Teraz pomieszkam u kolegi, potem znajdę jakąś młodą ech siedząc za kierownicą i rozmyślając o tym, że dziś była ostatnia kropla w jego małżeństwie, Paweł nerwowo palił papierosa.

Ich historia z żoną była stara jak świat. Poznali się, zakochali od razu, szaleństwo, zapomnieli o rozsądku, po kilku miesiącach ona pokazała mu test dwie kreski.

Oczywiście, rodź, damy radę powiedział z pewnością Paweł, a wszystkie matki, babcie, dziadkowie przytaknęli zgodnie: Pomożemy, tylko rodź. Potem wesele, poród, łzy szczęścia syn! I tyle szczęśliwe, beztroskie życie się skończyło; żona stała się zapracowaną, nieuczesaną domową kurą, non stop płacz dziecka, nawet nocą, jej permanentne pomóż, pomóż Gdzie podziała się jego dziewczyna? Bliscy szybko się wycofali zostali sami ze swoim rodzicielstwem.

Nie jestem na to gotowy! powiedział dziś Paweł żonie i trzaskając drzwiami, zostawił ją zapłakaną z płaczącym niemowlęciem na rękach.

Pisk hamulców tuż przed autem pojawiła się nagle ciemna, pochylona sylwetka.

Chyba ci się żyć odechciało?! wyskoczył z auta i podbiegł do człowieka.

Facet w płaszczu wyprostował się, spojrzał na Pawła smutnym, zmęczonym wzrokiem i wyszeptał:
Tak.
Nie spodziewając się takiej odpowiedzi, Paweł osłupiał:
Ojcze, potrzebujesz pomocy? Pomóc ci?
Już nie chcę żyć.
Ale czemu, daj się odwiozę do domu? Pogadamy, może coś wymyślimy? Paweł wziął staruszka za rękę i ostrożnie poprowadził do samochodu.

No, opowiadaj, dziadku Paweł zapalił papierosa.
To długa historia.
Mam czas.

Staruszek wpatrzył się w Pawła, potem spojrzał na zdjęcie synka przy lusterku.

Pięćdziesiąt lat temu poznałem dziewczynę, zakochałem się od razu, wszystko potoczyło się błyskawicznie, zanim się obejrzeliśmy rodzina, dziecko, syn, spadkobierca Miało być szczęście! Ale ja chciałem, żeby wszystko było jak dawniej miłość, namiętność, trochę szaleństwa. Żona była wiecznie zmęczona, małe dziecko, obowiązki, praca wszystko zrzuciłem na nią, nie pomagałem W pracy poznałem kobietę, zaczęło się żona się dowiedziała, rozwód i tyle. Rozstaliśmy się. Z tamtą kobietą nic nie wyszło, nie przejąłem się, imprezowałem, ile wlezie. Żona znowu wyszła za mąż, wypiękniała, syn zaczął nazywać męża ojcem, a mnie to nie interesowało.
I co pan? Paweł nerwowo zapalił drugiego papierosa.
Ja? Dociągnąłem do starości bez rodziny, bez żony, bez dzieci. Dziś syn ma pięćdziesiąt lat, chciałem go odwiedzić, nawet nie wpuścił mnie za próg staruszek zapłakał sam jestem winny. Powiedział: nie jesteś moim ojcem, idź dalej imprezować.
No to gdzie pana odwieźć? Paweł uderzył w kierownicę.
Tu mieszkam, tu, jedź już, nie martw się o mnie staruszek wysiadł z auta i poszedł wolno w stronę stojącego nieopodal bloku. Paweł upewnił się, że staruszek weszedł do klatki, chwilę postał i ruszył autem. Wjeżdżając do sklepu, kupił kwiaty.

Wybacz mi, wybacz wszedł do domu, ukląkł przed zapłakaną żoną odpocznij, kochanie.
Wziął syna na ręce, poszedł do drugiego pokoju, kołysząc go, zaczął śpiewać zachrypniętym głosem: Śpij, kochanie.

Zaskoczony syn szybko zasnął, ufnie kładąc dłoń na sercu taty. Paweł patrzył rozczulony na dziecko: Chcę widzieć jak rośnie mój syn, chcę usłyszeć tato.

Znowu ratowałeś tonących? z uśmiechem przywitała staruszka swego męża. Ten, roześmiany, odwieszał swój płaszcz.
Tak, ratowałem trzeba młodym przypominać podstawowe zasady.
A skąd wiesz, kto potrzebuje pomocy?
Sam tego potrzebowałem w ich wieku
Chodź na kolację, bohaterze. Pamiętasz, jutro na jubileusz do syna, żadnych tonących wieczorem staruszka patrzyła z miłością na męża.
Pamiętam, jakby inaczej pięćdziesiąt lat naszemu synowi, naszej miłości, jak można zapomnieć przytulając żonę, staruszek poszedł z nią do kuchni, uśmiechając się.

Oceń artykuł
TwojaCena
Mam dość, wszystko, odchodzę! Ile można wytrzymać!