Pięć lat temu zakończyliśmy z żoną budowę dużego domu – bliźniaka mogącego pomieścić wielopokoleniową rodzinę. Zawsze marzyliśmy, aby nasze wnuki biegały po trawniku, abyśmy wszyscy mogli patrzeć i cieszyć się z ich wybryków. Niestety nie mamy dużej rodziny. Bóg dał nam tylko syna.
Kiedy dom był gotowy, natychmiast powiedzieliśmy naszemu jedynemu dziecku, że problem z jego mieszkaniem został właśnie rozwiązany. Zatrzymaj się u nas! Nasz pierworodny jest po trzydziestce i nazywa się Szczepan. Kilka lat temu ożenił się z Lidką, koleżanką ze szkolnej ławki. Niedawno przeprowadzili się do naszego domu, który podzieliliśmy na dwie równe części. Przez pierwsze tygodnie wszystko było super. Synowa była bardzo pomocna i serdeczna, ciągle nam potakiwała i dużo się uśmiechała. Z dnia na dzień zaczęła pokazywać swoją prawdziwą twarz. Kiedyś przyniosła z dworu na taras sporo błota, poprosiłem aby po sobie posprzątała. Na tę uwagę odpowiedziała mi bezczelnie, że jej odrobina ziemi nie przeszkadza. Jeśli mam z tym problem, mogę sobie posprzątać sam.
Jakiś czas potem Lidka straciła dziecko. Cała rodzina obróciła się przeciwko mnie. Padały oskarżenia, że zmuszam dziewczynę do dźwigania ciężarów. Nawet moja żona przez chwilę stanęła po ich stronie. Lidka manipulowała nami i straszyła, że wyprowadzi się do swoich rodziców. Kiedyś obiecaliśmy młodym, że przekażemy im połowę naszego majątku. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć uwierzyć, jaką nierozsądną obietnicę rzuciliśmy. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że nasz syn zupełnie stracił rozum.
Pewnego Szczepan zapytał nas, dlaczego tak często u nich przesiadujemy, skoro daliśmy im tę cześć z własnej woli, nie powinniśmy wtrącać się ich życie. Problem polegał na tym, że Lidka śpi do południa, a my mamy w ich piwnicy mamy spiżarnię. Kogo mam pytać o zgodę by z niej skorzystać? Bardzo się wtedy wszyscy pokłóciliśmy.
Kiedy synowa zaszła w drugą ciążę, mój syn wręcz błagał nas, żebyśmy się do niej nie zbliżali… Przysięgam, że nigdy jej nie dotknąłem!
Wczoraj żona przechodząc przez ich podwórko, przypadkiem zobaczyła, że w misce czeka mokre pranie. Pomyślała, że musieli o nim zapomnieć. Szybko wzięła się za rozwieszanie chcąc zrobić im przysługę. Po chwili zobaczyła to wszystko Lidka i z krzykiem zaczęła ją przeganiać. „Po co znowu tu przyszłaś?!”
Jakiś czas później Szczepan wystawił na sprzedaż ich połowę. Za zarobione pieniądze kupił mieszkanie w stolicy. Razem z żoną, zgodnie stwierdziliśmy, że Lidka zjadła mózg naszego syna.



