Latami marzył o wielkiej karierze i czekał na swój wielki przełom. Musiał jednak zmienić swoje plany, gdy po śmierci partnerki, musiał zająć się ich nowonarodzonym synkiem.

Syn Marzeny był początkującym krytykiem teatralnym i bardzo ceniła ona jego artystyczne zainteresowania i indywidualność. Odmienne zdanie miały za to jej znajome, które uważały go za dziwaka i bufona, a jego zawód uznawały za przejaw lenistwa i bezczynności. Grzegorz, mimo swojego wieku, dalej mieszkał z rodzicami na ich utrzymaniu, czekając na wielki przełom w swojej karierze. Był kawalerem, ale czasem udało mu się zbliżyć do jakieś kobiety po występach, a niektóre aktorki same do niego lgnęły, w oczekiwaniu na przychylną recenzje. Pewnego dnia okazało się, że jeden z jego przelotnych romansów zakończył się ciążą i teraz kobieta oczekiwała od niego pomocy finansowej.

Ojciec Grzegorza upierał się, że w tym wypadku jedynym, słusznym rozwiązaniem jest małżeństwo, na co żadna ze stron nie chciała się zgodzić. Nie mogąc już dłużej znieść krytyki ojca, Grzegorz postanowił przeprowadzić się do swojego dziadka i mieszkać z nim, dopóki nie znajdzie innego rozwiązania. Mężczyzna był przyzwyczajony do cotygodniowych przelewów od rodziców, więc ich brak wywołał u niego niepokój. Ojciec poinformował go, że ma znaleźć pracę, bo nie będą go dłużej utrzymywać. Grzesiek długo szukał pracy w zawodzie, ale nie mógł jej znaleźć, więc zatrudnił się jako dostawca pizzy.

Udało mu się jakoś utrzymać z tej niewielkiej pensji, którą otrzymywał i gdy już myślał, że udało mu się złapać równowagę, życie przyszykowało mu kolejne wyzwanie. Matka jego dziecka zmarła w wyniku komplikacji po porodzie. Grzesiek rzucił pracę, by opiekować się dzieckiem, ale to było dla niego zbyt trudne i popadł w depresję. Jego mama starała się pomóc przy wnuku, ale ojciec wciąż go krytykował za życiową nieporadność. Z czasem porzucił marzenia o wielkiej karierze teatralnej i przestał się uważać za bóstwo. Wreszcie zrozumiał, że teraz jest odpowiedzialny za dwa życia. Podjął pracę w korporacji, a syna zostawiał pod opieką mamy. W końcu stanął na nogi, dalej mieszkał z dziadkiem, ale miał teraz stałą i dobrze płatną pracę oraz dziewczynę, która świetnie dogadywała się z jego synem. Niedługo planują wziąć ślub i mają nadzieję, że we troje stworzą prawdziwą i kochającą się rodzinę.

Oceń artykuł
TwojaCena
Latami marzył o wielkiej karierze i czekał na swój wielki przełom. Musiał jednak zmienić swoje plany, gdy po śmierci partnerki, musiał zająć się ich nowonarodzonym synkiem.