Kobieta wpada do studni kanalizacyjnej i znajduje zaginionego chłopca

Podczas zimowej pogody 10-letni uczeń wybrał się na spacer ze swoimi sankami. Z powodu słabej widoczności Robert wpadł do studzienki kanalizacyjnej. Był przerażony i przycisnął się do ściany, potem usiadł na sanki i zasnął. „Kiedy wpadłem, myślałem, że się nie wydostanę, potem zacząłem wzywać pomocy, a kiedy zdałem sobie sprawę, że to nie pomoże, postanowiłem się wspiąć. Brakowało mi 20 centymetrów, wtedy znowu zacząłem krzyczeć. W końcu zabrakło mi sił i zasnąłem.

Mieszkańcy wioski szukali chłopca przez 6 dni, ale poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem, a wszyscy wolontariusze byli już zdesperowani.

Cud uratował ucznia, była nim Małgorzata żona pracownika Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych, która wpadła do tego samego włazu, w którym znajdował się Robert. Początkowo myślała, że chłopca nie da się uratować, ale kiedy krzyknęła ze strachu i bólu, chłopiec odpowiedział krzykiem. „Moją pierwszą myślą było to, że chłopiec nie żyje: leżał tam jak trup. Kiedy krzyknęłam z przerażenia, obudził się i też krzyknął. Powiedziałam:

– Nie bój się, szukaliśmy Cię i w końcu znaleźliśmy.

Był podekscytowany i z wrażenia podskoczył.

Podczas upadku Małgorzata doznała lekkiego urazu kręgosłupa. Lekarze zabronili jej siedzieć lub chodzić przez dłuższy czas. Oczywiście powinna być w szpitalu, ale miała w domu dwie małe córki, które wymagały opieki, podczas gdy jej mąż był w pracy. Teraz Robert wrócił do rodziny i cieszy się herbatą i słodyczami. Chłopiec raduje się, że udało mu się wydostać z „więzienia”. 

Oceń artykuł
TwojaCena
Kobieta wpada do studni kanalizacyjnej i znajduje zaginionego chłopca