Moja przyjaciółka Tamara, wyszła za mąż niespodziewanie. Najwyraźniej ta okoliczność doprowadziła do tego, że jej mąż, Artur, trzymał ją w „pod kloszem”, był zazdrosny nawet o jej przyjaciół, czasami stosując przemoc fizyczną. Później jednak przepraszał i próbował zadośćuczynić prezentami, ale potem wszystko się powtarzało.
Artur zniechęcał wszystkich przyjaciół do rozmowy z Tamarą, ale nie mnie. Przychodziłam do niej, gdy jej męża nie było, czasami siedziałam z jej synem, jeśli musiała gdzieś wyjść. Charakter Tamary po poznaniu Artura bardzo się zmienił. Przed ślubem była wesołą, towarzyską dziewczyną, ale przez lata małżeństwa stawała się nieśmiała i nieprzewidywalna. Mijały lata, jej syn poszedł do szkoły, a ona dostała pracę. Stała się niezależna, co nie podobało się Arturowi i często sprawiała, że był zazdrosny.
Rok temu poznałam Andrzeja. Po sześciu miesiącach randek zdecydowaliśmy się pobrać. Tamara i Artur zostali zaproszeni na ślub. Na weselu odniosłam wrażenie, że moja przyjaciółka była o mnie zazdrosna. Po powrocie z podróży poślubnej z Andrzejem zauważyłam, że próbuje wykorzystać każdą wymówkę, aby nie zaprosić nas do siebie. Nie wyrażałam swojego niezadowolenia, dopóki pewnego dnia nie zastałam Tamary i mojego męża pijących herbatę w naszej kuchni. Na pierwszy rzut oka nie było w tym nic złego, ale przyjść w odwiedziny do męża przyjaciółki. Moim zdaniem jest to co najmniej nieprzyzwoite.
Wróciłam do domu z pracy zmęczona i poirytowana, więc powiedziałam, co myślę i zażądałam, żeby wyniosła się z mojego domu. Ale ona uciekła. Andrzej nazwał mnie histeryczką i pobiegł dogonić Tamarę. Nie spędził nocy w domu. Artur też nie mógł doczekać się na żonę. Pewnie pocieszali się gdzieś w łóżku.
Andrzej wrócił do domu następnego dnia. Artur czekał tam na niego, razem ze mną. Wybuchła kłótnia. Potem Artur wyszedł. Mój mąż zabrał swoje rzeczy, mówiąc, że sam złoży pozew o rozwód i również opuścił mieszkanie. Tamara próbowała się do mnie dodzwonić, ale po tym, co się stało, nie chcę jej widzieć ani słyszeć.



