Dom po prawej stronie był pusty przez długi czas. Dlatego kiedy nowi sąsiedzi się tam osiedlili, ciocia Krysia była zadowolona. Sama poszła poznać nowych sąsiadów i zaprosiła ich na herbatę. Sąsiadka przyszła, wypiła herbatę, obejrzała gospodarstwo, pochwaliła grządki, zebrała coś z nich i poszła. Od tego czasu, jeśli sąsiadce coś było potrzebne, bez przeszkód wchodziła do ogrodu cioci Krysi i brała wszystko, co chciała. W końcu nie było tam żadnego płotu.
Ciocia Krysia, oczywiście, nie była z tego zadowolona, ale milczała. Nie chciała robić z tego wielkiego problemu. Ale kiedy kury sąsiadki zaczęły niszczyć jej grządki, ciocia Krysia nie mogła dłużej milczeć. Ostrzegła sąsiadkę, aby pilnowała swoich kur.
– Och, co ci one zrobią? Zerwą kilka trawek? Czy to ci przeszkadza?
– Spójrz na grządki. Twoje kury przekopały wszystko, co tylko mogły.
– Ale ja nie jestem ich stróżem… – skwitowała sąsiadka. Ciocia Krysia tylko kręciła głową.
Ciocia, kiedy znajdowała na grządkach jajka, zwracała je sąsiadce. To trwało przez około dwa tygodnie. W końcu ciocia Krysia postanowiła coś z tym zrobić i ponownie poprosiła sąsiadkę, aby pilnowała swoich kur, ostrzegając ją: – Zwróć uwagę, sąsiadko, co twoje kury zostawią na moich grządkach, teraz co zostawią będzie moje. Nie oczekuj, że będę ci zwracać ich jajka. Sąsiadka tylko machnęła ręką.
Następnego dnia ciocia Krysia poszła do sklepu i kupiła dziesiątkę jajek. Tego samego wieczora, pod osłoną nocy, rozłożyła te jajka na swoich grządkach. Następnego ranka, gdy sąsiadka pojawiła się na podwórzu, ciocia Krysia wzięła koszyk i poszła zbierać jajka. Zbierała i mówiła:
– Dziękuję ci, sąsiadko. Popatrz, ile jajek twoje kury u mnie zniosły. Są takie mądre!
Sąsiadka zbladła. – Jeśli to moje kury zniosły te jajka, to są one moje.
– Nic z tych rzeczy, ostrzegałam cię – co zostawią na moich grządkach, to będzie moje.
Sąsiadka tylko stała z otwartymi ustami. Po godzinie przyszła domagać się swoich jajek, ale odeszła z pustymi rękami. Bardzo się zdenerwowała, poszła skarżyć się na ciocię Krysię wszystkim dookoła i od tego czasu nie postawiła już stopy na jej działce. Nawet postawiła płot między ich działkami.
Tylko kurki, na nieszczęście, od tego czasu przestały nieść.




