Nakrywałam do stołu, gdy nagle wróciły mi wspomnienia. Zaprosiłam na kolację swoją byłą synową z dzieckiem, a synowi zabroniłam przychodzić. Mój syn opuścił ich już pięć lat temu. Z jego strony było to bardzo okrutne, bo odszedł do innej kobiety, gdy dziecko miało zaledwie kilka miesięcy.
Pod moją presją syn opuścił ich wspólne mieszkanie i zrzekł się go na rzecz byłej synowej z dzieckiem. Ona bardziej go potrzebowała, a syn mógł sobie zarobić na wynajem nowego.
Nowa synowa nie podobała mi się wcale. Była jakaś nieprzyjazna i zamknięta w sobie. Nie chciała nawet słyszeć o dzieciach. Cały czas mówiła, że jest za wcześnie, żeby psuć sobie karierę i figurę, chociaż miała już 32 lata. Z nową żoną mojego syna nie rozmawiam, nie udało nam się nawiązać żadnej minimalnej nawet przyjaźni, a była synowa nazywała mnie mamą…
Zrobiłam kotlety, nakryłam do stołu i cierpliwie czekałam na byłą synową i wnuczkę. Przyszły dość szybko. Na dziecku błyszczała piękna różowa sukienka, a jej uśmiech… Była bardzo szczęśliwa, że mnie widzi, tak samo jak ja ich. Właśnie zdałam sobie sprawę, jak bardzo była synowa stała się mi bliska. Kiedy się poznałyśmy, wydawała się być jakąś prostaczką, ale teraz rozumiem, że lepszej synowej nie miałam, i nie będę mieć.




