Szczególnie ciężko brzmiała krytyka ze strony naszej mamy, teściowej i męża. Ale z mężem poradzę sobie – myślała Kasia. W końcu, gdy rodziła pierwszego i drugiego syna, mąż też był przeciwny, ale ostatecznie tak bardzo pokochał dzieci, że nieustannie dziękuje żonie za nich. Tym razem Kasia urodziła cichą i spokojną dziewczynkę. Tak marzyła o córce, wreszcie marzenie się spełniło.
Nikt z krewnych, ani matka, ani teściowa, nie pomogły Kasi z dzieckiem. Od początku radziły jej porzucić dziecko, więc nie chciały nawet słyszeć o tym, że potrzebne jest jej wsparcie. Sam mąż też zachowywał się dziwnie. W ogóle nie podchodził do dziecka, jakby córka mu przeszkadzała.
Ale potem mąż wypowiedział takie zdanie, które zrujnowało Kasi spokój:
– Odchodzę od Ciebie… Chciałem Ci to powiedzieć jeszcze przed narodzinami dziecka, ale postanowiłem poczekać, aż urodzisz.
Kasia nie mogła się z tym pogodzić… jak to, dlaczego jej rodzina się rozpada, przecież wszystko było tak dobrze. Mąż zaproponował, że synowie mogą z nim zostać, a Kasia z córką muszą odejść.
Z jednej strony, byłoby wygodnie zostawić chłopców u męża. Mieszkanie należało tylko do niego, chłopcy przyzwyczaili się do swoich pokojów, szkoła blisko, podwórko znane. Ale Kasia nie mogła ich zostawić, więc powiedziała, że zabierze wszystkie dzieci.
Nasza matka krzyczała na nią:
– Mówiłam ci, że nie powinnaś rodzić, sama zniszczyłaś swoją rodzinę!
– Mamuś, co tu mają do rzeczy dzieci, czym jestem winna?
– Tym, że nie każdy mężczyzna wytrzyma takie stado dzieci. A Ty jednak zdecydowałaś się urodzić.
Teraz Kasia stara się znaleźć wyjście z sytuacji. Wynajmuje mieszkanie, musi radzić sobie z trójką dziećmi, bez pracy, a jedynie z zasiłkami. Pomagam jej finansowo, ale nie mogę zrobić nic więcej. Gdzie powinna się udać? Gdzie szukać pomocy? Oczekiwanie na alimenty może trwać nawet latami, a ona potrzebuje pomocy już.


