Podejrzenia, że dzieje się coś złego, pojawiły się we mnie prawie miesiąc temu, ponieważ mój mąż zaczął dziwnie się zachowywać w tym czasie. Zauważyłam, że częściej zostawał do późna w pracy, ostatnio nawet zdarzyło mu się nie wrócić do domu na noc, mówiąc, że nocował u przyjaciela, bo musieli skończyć projekt. Sprawdzałam jego telefon, a nawet go śledziłam, ale nie zauważyłam niczego dziwnego: wszystko było tak, jak powinno być.
Pomimo, że mój mąż poświęcał więcej czasu pracy, jego wynagrodzenie się nie zwiększyło, co oznaczało, że albo jego szefowie są nieodpowiedzialni, albo coś przede mną ukrywał. Ale mimo to, że spędzał ze mną mniej czasu, jego postawa wobec mnie się nie zmieniała, nadal mnie bardzo kochał. Zdecydowałam się po prostu nie zwracać uwagi na te dziwaczne rzeczy, ale czasami tęskniłam za dawnym mężem, a różne głupie myśli o tym, że mnie zdradza, coraz bardziej zaprzątały moją głowę.
I oto, po pewnym czasie, w przeddzień moich urodzin, mąż podarował mi to, o czym marzyłam od dzieciństwa: szarego kota z żółtymi oczami, puszystą mordką i białymi łapkami. Od tego prezentu moje oczy zapełniły się łzami. Dopiero wtedy przyznał się, że przez cały ten czas po pracy nie tylko próbował dowiedzieć się od moich bliskich, jaki prezent najbardziej chciałabym dostać, ale chodził po sklepach zoologicznych, szukając kota, który pasował do mojego opisu. Nigdzie nie mógł znaleźć tego idealnego. Przejrzał setki ogłoszeń, zanim znalazł. Okazało się, że tego dnia, gdy nie wrócił na noc, przejechał pół kraju, bo tylko tam był kot, który idealnie odpowiadał rysopisowi.
Kiedy mój mąż zaczął zachowywać się dość dziwnie, przekopałam się przez jego telefon. Nie znajdując tam niczego, postanowiłam go śledzić.




