Laura wróciła od córki, gdzie przebywała kilku dni. Stanęła na progu swojego mieszkania i nie mogła zrozumieć, co się zmieniło podczas jej nieobecności. Niby wszystko było takie samo, wszystko było na swoim miejscu, ale coś niewidzialnego unosiło się w powietrzu. Panująca cisza, nie pozwalała jej spokojnie wejść do środka.
Stała i próbowała zrozumieć, co jest nie tak. Złe przeczucie nie mijało, jej szósty zmysł, nieustannie sygnalizował jakieś niewytłumaczalne obawy. Kobieta zawsze ufała takim przeczuciom, bo nigdy jej nie zawiodły.
Wciąż nie rozumiejąc, co się dzieje, zdjęła buty, założyła kapcie i poszła zrobić obchód swojego mieszkania. W ciągu kilku minut, wszystko ułożyło się w całość. Zrozumiała, że jej męża Wiktora, nie było od czasu jej wyjazdu. Jedzenie w lodówce nadal było nie ruszone, w koszu nie było żadnych śmieci, łóżko też było nie tknięte. Mąż ogolił się przed wyjściem i jak zwykle, nie posprzątał po sobie. Jednak gdzie on był, taki domator, uwielbiający swój dom. Zwłaszcza, że pracował dzień w dzień. Laura zauważyła, że nie ma kilku jego rzeczy, więc zrobiło się bardzo ciekawie.
Kobieta nie zadzwoniła do męża, wybrała numer dyspozytora taksówek, w których pracował. Okazało się, że od kilku dni nie było go w pracy, a jego telefon był niedostępny.
Niepokój i histeria, powoli zaczęły się w niej gromadzić. Laura poszła zrobić drugi obchód mieszkania. Otworzyła drzwi balkonowe i zamarła ze zdziwienia. Na małym stoliku, stała otwarta butelka wódki i przekąska. „Co to jest? Czy on to wypił na odwagę? Do czego mu to było potrzebne?” – Mówiła głośno do siebie.
Nie mogła zebrać myśli, a niepokój wzrastał. Następnie zadzwoniła do teściowej, ale męża tam nie było, a starsza kobieta nie wiedziała, gdzie jest.
Postanowiła więc zadzwonić do Staszka, przyjaciela Wiktora, który dokładnie wiedział, co się dzieje, ale nie chciał jej powiedzieć, musiał kłamać. Mężczyzna mówił pewnie i wyrafinowanie, był zapewne przygotowany. Oczywiście nie powiedział jej nic nowego, nic nie wiedział i nie słyszał. Chciał ją zbyć mówiąc, że właśnie wybiera się pobiegać do parku. Laura czuła, że Staszek nie mówi jej prawdy, w końcu krył swojego przyjaciela.
Kobieta poszła sprawdzić szafy i żałowała, że wcześniej tego nie zrobiła. Przy bliższych oględzinach okazało się, że jej mąż zabrał ze sobą minimum rzeczy, aby pusta szafa nie raziła w oczy. Nie zapomniał jednak o zabraniu ubrań sezonowych. Zniknęły wszystkie buty, zostały jedynie kapcie. Walizki również nie było w pokoju. Jak to możliwe, że nie zauważyła tego od razu? Pośpiesznie sięgnęła do szuflady, by sprawdzić, czy są tam jakieś dokumenty. Oczywiście ich było, ale Wiktor zostawił kartkę, na której było napisane: „Przykro mi Laura, nie mogę już tego znieść. Nie potrafię już z Tobą być. Po prostu Cię zostawiam, nie mam już siły”. Nie wierzyła w to, co czytała, zabrakło jej sił, usiadła na podłodze i płakała.
W tym momencie, Wiktor siedział w wagonie drugiej klasy pociągu, mając nadzieję, że już nigdy nie zobaczy swojej żony, tego miasta i pracy. Chciał zacząć swoje życie od nowa.
Minął drugi dzień, a on nie mógł uwierzyć, że jest wolny od wszystkiego. Od swojego ciasnego mieszkania, od ciągłych poleceń Laury, od obowiązków. Przez 25 lat, czuł się zamknięty w klatce, a on chciał tylko żyć i cieszyć się wszystkim. Pół roku temu, zrozumiał, że nie może tak dalej funkcjonować i postanowił coś z tym zrobić. Był wykształconym geodetą, jednak przedtem taksówkarzom płacono więcej i żona go przekonała.
Znalazł pracę z dobrą pensją, zakwaterowaniem, w jakimś ciekawym małym miasteczku, zaledwie dwie godziny drogi. Czy żal mu było Laury? Nie, nawet o niej nie myślał. Wydawało mu się, że poświęcił jej połowę swojego życia, to wystarczyło. Resztę musiał przeżyć sam. Nie chciał wracać do życia, które było zaplanowane przez jego żonę co do minuty. Pragnął trochę luzu, spontanicznych decyzji. Nawet nie mógł zjeść, tego co lubiał, tylko to, co było zdrowe. Chciał wydawać pieniądze na różne przyjemności, a nie tylko na potrzebne rzeczy. W końcu skończył dopiero 50 lat i planuje wszystko zacząć od nowa.


