Alinie nie ułożyło się w życiu. Wyszła za mąż bardzo młodo, choć wszyscy w rodzinie jej to odradzali. Ale ona była zakochana i myślała, że „złapała Pana Boga za nogi”. Waldek był bardzo miły, grzeczny i traktował Alinę jak księżniczkę. Na dodatek rozkręcał swój biznes. Alinie bardzo podobało się to, że był taki dobry dla niej i obrotny w interesach. Myślała, że razem będą szczęśliwi do końca życia.
Niestety los napisał dla niej inny scenariusz. Po ślubie Waldek zmienił się nie do poznania. Już następnego dnia powiedział żonie, że ma żyć oszczędnie; żadnych fryzjerów, kosmetyczek czy nowych ciuchów. Stwierdził, że ubrań ma wystarczającą ilość. Musiała też zapomnieć o wychodzeniu z koleżankami. Podczas, gdy Alina oszczędzała na wszystkim, co się da, jej mąż niczego sobie nie żałował. Codzienne wyjścia do restauracji, nowe garnitury, markowe perfumy. Gdy Alina nieśmiało wspomniała coś o tym, że może i on powinien oszczędzać, zbywał ją krótko: Jak ty to sobie wyobrażasz? Może na spotkania biznesowe mam chodzić obdarty?
Gdzieś zniknął ten szarmancki kawaler, a w jego miejsce pojawił się wiecznie niezadowolony tyran. Pewnego razu Alina zapytała, dlaczego już nigdzie razem nie wychodzą? Krótko jej to wyjaśnił. Okazało się, że żona była mu potrzebna tylko do tego, by być bardziej wiarygodnym w interesach. Alina przepłakała wtedy całą noc, bo nadal go kochała. Miarka przebrała się, gdy przyszło wezwanie do zapłaty zaległych rat kredytu. Wtedy to okazało się, że żadnego biznesu już nie ma, a mąż wziął na nią jakiś kredyt i nie spłaca go.
Pomimo tego, że mąż groził jej, że ją zniszczy, kobieta złożyła wniosek o rozwód. To był długi i bolesny proces, ale w końcu była wolna. Wolna od męża nieudacznika, ale niestety nie od długu.
Trochę czasu zajęło jej jego spłacenie. W między czasie próbowała ułożyć sobie życie od nowa, ale nic jej z tego nie wychodziło. Być może wynikało to z jej niskiej samooceny, bo gdy coś się zaczynało, ona z góry zakładała, że to się nie uda. Uważała, że to z nią jest coś nie tak i że kolejni mężczyźni będą chcieli ją tylko wykorzystać.
Przyjaciele przekonywali ją, żeby dała szansę jakiemuś mężczyźnie, bo przecież nie wszyscy są źli. Że musi próbować znaleźć szczęście i nie zakładać z góry niepowodzenia.
Pewnego dnia, gdy siedziała w parku na ławce i czytała książkę, przysiadł się do niej mężczyzna. Chwilę siedział w milczeniu, a potem zapytał ją, o czytaną książkę. Alina odpowiedziała mu i pokazała okładkę. Okazało się, że on też czytał tą książkę i już po chwili dyskutowali o ulubionych autorach, o przeczytanych książkach. Kobieta ani się spostrzegła, kiedy zaczęło się ściemniać. Damian, bo tak miał na imię mężczyzna, zaproponował, że ją odprowadzi, a ona się zgodziła. Zgodziła się również na kolejne spotkanie. Z każdym spotkaniem coraz bardziej była zafascynowana nowo poznanym mężczyzną. Damian był szarmancki, uczynny, dobrze traktował ją i jej znajomych. Alina zwracała baczną uwagę na to jak traktował innych, ale wszystko w nim było idealne. Jego sposób bycia, sposób w jaki ją traktował. Wszystko się jej w nim podobało więc z ostrożnością zaczęła snuć plany na przyszłość.
Lato było w rozkwicie, pogoda zachęcała do wyjazdów za miasto, więc gdy Damian zaproponował wypad nad jezioro, od razu się zgodziła. Następnego dnia o umówionej godzinie Damian się nie zjawił. Minęło pół godziny, a jego nadal nie było. Alina dzwoniła do niego, ale nie odbierał. Pisała sms-y, ale nie dostała na nie odpowiedzi. Martwiła się, że może coś się stało. Dzwoniła jeszcze kilkukrotnie, ale bez skutku.
Nazajutrz mężczyzna zjawił się, jak gdyby nigdy nic pod biurem, w którym pracowała Alina.
Kobieta ucieszyła się, że nic mu się nie stało i zapytała czemu wczoraj nie przyszedł i nie odbierał telefonów od niej.
Na twarzy Damiana pojawiła się złość.
Z tłumioną agresją odpowiedział, że nie ma obowiązku jej się tłumaczyć, a ona nie jest jego matką by musiał się przed nią spowiadać. W momencie z kulturalnego człowieka przekształcił się w gbura. Alina przez chwilę stała zdumiona, słuchając przekleństw, które padały z ust mężczyzny, po czym podniosła rękę i powiedziała:
– Stop! Dosyć tego! Idź sobie pokrzykiwać na kogoś innego. Ja już to przerabiałam i nigdy więcej nie będę. Nigdy więcej nie pozwolę się tak traktować.


