Interwencja teściowej – błogosławieństwo czy przekleństwo?

Kiedy oczekuje się dziecka, często spotyka się z różnymi reakcjami otoczenia. Niektóre z nich są wsparciem, inne zaś mogą przysporzyć więcej kłopotów niż pożytku. I tak też było ze mną, gdy ogłosiłam, że spodziewam się dziecka. Moja teściowa, Halina, zadeklarowała, że pomoże mi z opieką nad dzieckiem. To, co potem zaczęła robić, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Teściowe często mają tendencję do wtrącania się w sprawy młodej rodziny. Niestety, nie jestem wyjątkiem. Moja teściowa wydaje się przekonana, że wie lepiej, jak wychowywać moje dziecko. Problem w tym, że przez długi czas nie mogłam zajść w ciążę, co bardzo niepokoiło Halinę. Nawet doradzała mojemu mężowi, że lepiej będzie dla niego rozwieść się ze mną, ponieważ nie mogliśmy mieć dzieci.

Mój mąż, pomimo miłości do mnie, zmienił swoje nastawienie pod wpływem tych rad. Oto jak może się to skończyć, gdy teściowa wtrąca się do spraw rodzinnych.

Myślałam, że kiedy w końcu zajdę w ciążę, Halina zrozumie, że była niesprawiedliwa wobec mnie i przeprosi za wszystko, co powiedziała i za to, jak wpływała na męża, nastawiając go przeciwko mnie. I wtedy stał się cud: dowiedziałam się, że jestem w ciąży, i przekazałam tę wiadomość mężowi i teściowej.

Oczywiście byli zadowoleni, ale teściowa zaczęła mówić, że nie dam rady opiekować się dzieckiem, dlatego ona przejmie wszystkie obowiązki. To mnie oczywiście zbulwersowało, ale pomyślałam, że teraz tak mówi, a po narodzeniu dziecka wszystko się zmieni.

Kiedy maluch przyszedł na świat, teściowa zaczęła twierdzić, że muszę prać wszystko ręcznie, a zamiast pieluch używać tetry. To było dla mnie absurdalne, bo już i tak byłam wyczerpana, a miałabym jeszcze prać pieluchy, zamiast używać jednorazówek. Kiedy ona była obecna, robiłam, jak mówiła, ale jak tylko wychodziła, wyrzucałam wszystkie tetry i używałam tego, co było wygodne. Niestety, mój mąż nie brał udziału w opiece nad dzieckiem, a dla mnie było to bardzo trudne, szczególnie z teściową, która non stop udzielała rad. Rozumiem, że chce tylko pomóc, ale wydaje mi się, że nie powinna wtrącać się z nieproszonymi radami, zwłaszcza w kwestii wychowywania dzieci.


Oceń artykuł
TwojaCena
Interwencja teściowej – błogosławieństwo czy przekleństwo?