Moja matka rozpoczęła poranek od pakowania swoich rzeczy. Kilka razy otwierała swoją szafę, starannie przeglądając zawartość starymi dłońmi. Znajdowały się tam rzeczy, które według mnie były już niepotrzebne – wyblakłe chusty, lniane ręczniki, które nie były już dostępne w żadnym sklepie. Byłam cicha obserwatorką tych czynności. Stałam i patrzyłam, moja mama unikała rozmów. Mogłam zobaczyć, jak trudno było jej pożegnać się z wiejskim domem, miejscem pełnym wspomnień, gdzie spędziła całe swoje życie.
Dzisiaj przeprowadzka stała się rzeczywistością. W jej oczach brakowało jednak radości, mimo świadomości, że jest kochana i że czeka na nią nowy dom w mieście, gdzie mieszkają jej wnuki, wychowane na babcinych ciastach i bajkach. Zamiast korzystać z walizek czy toreb, skrupulatnie zwijała swoje rzeczy w małe pakuneczki- zwyczaj sprzed lat.
Mama jest świadoma, że mogę dostarczyć jej wszystko, czego będzie potrzebowała: odzież, obuwie, pościel…, ale nie przeszkadzałam jej w wyborze tego, co chciała ze sobą zabrać. Wiedziałam, że powinnam pozwolić jej na zabranie wszystkiego, co jest dla niej ważne i bliskie, bo wiem jakie to jest dla niej trudne.
Dzisiaj, kiedy przenoszę moją mamę z wiejskiego domu do miejskiego, czuję, że moim obowiązkiem jest zapewnienie jej komfortu i opieki. Czuję się teraz matką dla mojej starzejącej się mamy.
Gdy zabierałam swoją mamę do miasta nie mogłam powstrzymać łez, widząc jak żegna się ze swoją wsią, w której mieszkała przez całe życie




