„Dorosłe wnuki powinny pomagać swoim dziadkom” – mówi moja babcia. Ale co jeśli przez tę pomoc cierpi cała rodzina?

Moja babcia jest zdania, że dorosłe wnuki powinny wspierać swoich dziadków. To byłoby dla mnie zrozumiałe, ale tylko wtedy, gdy nasze możliwości byłyby na tyle duże, żeby zaspokoić ich potrzeby. W moim przypadku muszę wciąż redukować wydatki naszej rodziny, aby sprostać jej wymaganiom”. Wychowała mnie moja mama, tata odszedł, gdy byłam malutka, pamiętam go tylko z opowieści. Wpłacał na moje utrzymanie alimenty, ale co z tego, skoro nie było go w moim życiu… Dorastałam w latach 90-tych, nie były to łatwe czasy. Mama ciężko pracowała, żyłyśmy skromnie. Miałyśmy tylko podstawowe rzeczy, a prezenty były tylko na wyjątkowe okazje. W tamtych czasach większość ludzi tak żyła. Później to babcia wysyłała mi pieniądze, kiedy byłam na studiach. Jestem jej bardzo wdzięczna, bo mojej mamy nie byłoby na to stać.

Założyłam rodzinę pięć lat temu, mam dwóch synów, starszy ma trzy lata, młodszy jest jeszcze niemowlakiem, ma prawie rok. W naszej rodzinie tylko mój partner pracuje, ja jestem z dziećmi w domu. Pewnie domyślacie się, jak wygląda nasz budżet. Nie jest łatwo, czasem musimy się wysilić, by starczyło nam do kolejnego miesiąca, a o oszczędnościach nawet nie ma co mówić. Mój mąż ciężko pracuje, żeby utrzymać naszą rodzinę. Ja czasem dorywczo wykonuję zlecenia przez Internet, ale z tego są bardzo małe pieniądze, wystarcza tylko na nowe ubrania dla dzieci. A teraz moja babcia domaga się od nas wsparcia finansowego. Twierdzi, że wychowała moją mamę, pomagała mi, kiedy byłam studentką, a teraz to moja kolej, aby odwdzięczyć się.

– Muszę do dentysty, psuje mi się proteza, ale nie chcę iść na NFZ. Znalazłam dobrego dentystę, ma prywatną praktykę. Wiosna się zbliża, potrzebuję nowych butów i przydałoby mi się kupić nowy koc.

Oczywiście, daję jej pieniądze, bo mam wobec niej dług wdzięczności. Mój mąż milczy, ale widzę, że napięcie rośnie. A teraz moja babcia zapowiedziała, że muszę posłać ją do sanatorium. To nie jest tak, że ciężko choruje – wiadomo, bierze leki, ale jak na swój wiek, trzyma się bardzo dobrze.

Jeśli ta sytuacja utrzyma się, moje dzieci będą dorastać w skromnych warunkach, ponieważ wymagania babci rosną szybciej niż nasze zarobki. Kocham babcię i jestem wdzięczna za wszystko, co zrobiła, ale uważam, że to już przesada. Mówię jej, że przecież nie ma skromnej emerytury, poradziłaby sobie bez naszej pomocy, ale ona uparcie stoi przy swoim i jest oburzona, gdy tylko poruszam ten temat.

Oceń artykuł
TwojaCena
„Dorosłe wnuki powinny pomagać swoim dziadkom” – mówi moja babcia. Ale co jeśli przez tę pomoc cierpi cała rodzina?