Nigdy nie odmawialiśmy z mężem niczego naszym krewnym, ale w pewnym momencie, miałam już tego dosyć.
Krzysztof i ja, jesteśmy małżeństwem od około pięciu lat. Nie mamy jeszcze dzieci i nie planujemy ich mieć w najbliższej przyszłości. Tak na marginesie, poznaliśmy się w pracy. Oboje z mężem jesteśmy cukiernikami. Na początku naszych karier, pracowaliśmy w tej samej cukierni. Teraz oboje porzuciliśmy pracę w cudzym sklepie i założyliśmy własną firmy. Wbrew powszechnej opinii, prowadzenie swojego biznesu, wymaga dużo więcej wysiłku i czasu. Jednak mimo wszystko, bardzo kochamy nasz zawód.
Mamy niesamowicie napięty grafik, jesteśmy profesjonalistami w swojej dziedzinie. Bardzo znane osoby, zamawiają u nas torty na swoje uroczystości. Najczęściej są to ogromne ciasta, które wymagają wiele pracy. Nasza działalność, to niej jest przedsiębiorstwo z wieloma pracownikami. Pracujemy tylko ja i mój mąż, oraz mamy też dwie asystentki, to cała nasza kadra. Nie pracujemy na skalę produkcyjną. Każde zamówienie, jest wykonywane bardzo starannie. Z jakiegoś powodu, moi bliscy uznali, że jeśli mamy własny biznes, to musimy zapewnić całej rodzinie wyroby cukiernicze na każdą okazję. Nie ukrywam, że było to do tej pory bardzo męczące.
Na początku odmawianie naszym bliskim było bardzo krępujące, ale kiedy moja mama zadzwoniła z żądaniem, a nie prośbą, aby na drugi dzień upiec tort dla pewnej jej kuzynki, zrozumiałam, że czas zrobić z tym porządek. Powiedziałam do niej dosyć ostro:
– Mamo, mamy jutro ważne zamówienie, nie możemy zrobić tego tortu!
– Jak to nie? Odłóż to zamówienie na później, rodzina powinna być dla Ciebie ważniejsza!
Zaczęłam szczegółowo tłumaczyć jej, dlaczego nie mogę tego zrobić. Czy to przekonało moją matkę? Nie, nie przekonało. W końcu krzyknęła na mnie:
– Sylwia, ale jest z Ciebie egoistka! Nie wychowałam Cię w ten sposób!
Przykro mi, bo uważam, że nie zasłużyłam na takie słowa. Przez prawie pięć lat, nigdy nie odmawiałam mojej rodzinie, a jak tylko raz odmówiłam, stałam się egoistką.


