Synowa myśli, że tylko pieniądze są w życiu najważniejsze. Nie liczy się dobry gest czy bycie uczciwym, ale to jakie zabawki przynosi się wnuczce. Myśleć tak nikomu nie zabraniam, ale ona słowami już posunęła się za daleko!
Wydarzyło się w moim życiu tyle rzeczy, że czasem sądząc po tym, co przeżyłam, wydaje mi się, że mam sto lat, a tak naprawdę mam dopiero pięćdziesiąt trzy lata.
Mnie i brata wychowywała sama mama, bo nasz ojciec wcześnie zmarł, ale nie będę tego żałować, bo mieliśmy dobre życie. Moja mama pomogła mojemu bratu i mnie zdobyć wykształcenie. Mój brat studiował i pracował jako inżynier, a ja jestem krawcową.
Mój brat nigdy się nie ożenił, jest już starym kawalerem, a ja dwukrotnie stworzyłam rodzinę i mam dwójkę dzieci od różnych mężczyzn. Najstarszy syn Michaś jest z mojego pierwszego związku, a młodsza Diana z drugiego męża.
Przeczytaj także: Teściowa przepisała dom wnuczce, a później zażądała w zamian czegoś takiego! Czy ta kobieta nie ma wstydu?!
Nie miałam szczęścia do mężczyzn. Pierwszy mnie zdradził i uciekł w nieznanym kierunku, a z drugim nie mogliśmy się dogadać, bo nie traktował mnie jak kobietę, tylko jak małą dziewczynkę.
Nie chcę już żadnych relacji z mężczyznami, nie chcę, żeby moje dzieci się tym martwiły, sama radzę sobie dobrze.
Moja córka jeszcze studiuje, ale syn ożenił się cztery lata temu. Trafił do zamożnej rodziny, synowa jest jedynaczką, więc jej rodzice chcą dla niej wszystkiego, co najlepsze. Byłam wtedy szczęśliwa, każda matka chce takiego życia dla syna.
Zaraz po ich ślubie zostałam babcią, synowa dała mi wnuczkę. Oj, powiem Wam, że trafić na takich rodziców panny młodej, to nikomu nie życzę. Od samego początku mam z nimi pod górę.
Teściowie dają mojej wnuczce drogie prezenty, a ja oczywiście zawsze staram się kupić coś ładnego, ale czuję się zawsze nieco niekomfortowo i nieprzyjemnie, bo moje prezenty są skromne w porównaniu z prezentami tamtych dziadków.
Moja synowa sama niedawno zwróciła mi uwagę na to, że ten miś, którego kupiłam dla naszej małej Milenki, bo tak ma na imię moja wnuczka, jest zbyt brzydki i jest zrobiony z kiepskiego materiału.
Ja oczywiście milczałam, ale to było tak obraźliwe. Kto, jak kto, ale ona powinna znać moją sytuację. A nawet w przypadku zaproszeń do nas, zawsze słyszę odmowę. Moja córka nigdy by mi tak nie powiedziała. Jest jeszcze młodziutka, całe zycie przed nią, ale ma szacunek do każdego człowieka, niezależnie od jego pieniędzy.
Jak myślicie, czy powinnam zwrócić uwagę synowej, że nie zachowuje się dobrze w stosunku do mnie, czy jest możliwe, że z czasem sama wszystko zrozumie i się zmieni?
Już mam wrażenie, że nawet i mój syn wstydzi się mnie, bo nie ma się czym chwalić. Proszę o poradę jak mam się zachować w tej sytuacji?




