Czy moi teściowie mają prawo wtrącać się w nasze małżeństwo, nawet, gdybyśmy się rozwodzili?

Z żoną wzięliśmy ślub osiem lat temu. Zamieszkaliśmy w mojej kawalerce, którą kupiłem trzy lata przed ślubem. W międzyczasie urodziła nam się wspaniała córka. Wtedy postanowiliśmy sprzedać nasze małe mieszkanko, wziąć pożyczkę w banku i kupić coś większego. Chcieliśmy sobie stworzyć lepsze warunki życia, ponieważ w trójkę było nam już trochę ciasno.

Dostaliśmy kredyt, wpłaciliśmy jeszcze zaliczkę ze sprzedaży mojej przedmałżeńskiej kawalerki i w końcu kupiliśmy nasze upragnione dwa pokoje z kuchnią, które zapisaliśmy na mnie. Moja żona Joanna stwierdziła, że tak powinno być, ponieważ w połowie zapłaciliśmy moimi pieniędzmi. Gdybyśmy się czasem rozwodzili, mieszkanie i tak byłoby podzielone w równych częściach, ponieważ kupiliśmy go już jako małżeństwo.

Nigdy nie myśleliśmy, że kiedyś będziemy mieć problemy w naszym związku. Jednak po pewnym czasie, nawet nie wiem kiedy, przestało się między nami układać. Nie mieliśmy już wspólnych tematów, zaczęliśmy żyć obok siebie. Nie umieliśmy zadbać o swój związek, tak jak trzeba.

Moja żona zaczęła chodzić do swoich rodziców i zwierzać się z naszych problemów małżeńskich. Pewnie przynosiło jej to jakąś ulgę, nie miała z kim o tym porozmawiać. Nie miałem do niej o to pretensji, może potrzebowała jakiejś dobrej rady, od doświadczonej matki z wieloletnim stażem.

Niedawno zadzwonił mój teść i powiedział, że przyjdą do nas w odwiedziny. Zdziwiło mnie to bardzo, ponieważ do tej pory nigdy tego nie robili, raczej to my chodziliśmy do nich. Pomyślałem sobie, że dawno nie widzieli naszej córki, a miała za dwa dni urodziny, pewnie chcą dać jej jakiś prezent. Joanna przygotowywała dosyć dużo jedzenia, jak na przyjęcie.

Teściowie przyjechali do nas dosyć wcześnie, zanim żona wróciła z zakupów. Wszystko było już przygotowane, pomyślałem, że skoro już przyszli, wyciągnę półmiski z jedzeniem i zaproszę ich do stołu. Jednak zanim o tym pomyślałem, teść wszedł za mną do kuchni i stanął naprzeciwko mnie.

– Tomasz, chciałbym z Tobą poważnie porozmawiać. Niedawno dowiedziałem się, że Ty i Joanna macie jakieś problemy w waszym małżeństwie. Boimy się z żoną, że jeśli dojdzie do rozwodu, to będziesz chciał zniszczyć naszą córkę i zabierzesz jej wszystko.

Byłem tak zaskoczony tym stwierdzeniem, że odebrało mi na chwilę mowę. Po chwili jednak zapytałem mojego teścia:

– Tato, dlaczego sądzisz, że się rozwodzimy? A gdyby nawet, to jest wyłącznie nasza sprawa, jak podzielimy się naszym wspólnym dobytkiem.

– Nie podoba nam się z matką, że źle się u Was dzieje. Zdajemy sobie sprawę, że my nic tu nie pomożemy, bo i tak zrobicie, co będziecie chcieli. Jednak nie możesz naszej córki zostawić bez niczego, ona ma takie same prawa do mieszkania, jak i Ty. Gdzie pójdzie z córką mieszkać? Chcielibyśmy z mamą, abyście podzielili się nim teraz, zanim rozpocznie się jakikolwiek poważny konflikt. Powinieneś przepisać połowę swojego mieszkania na moją córkę, żeby nie została na ulicy, gdyby coś się stało.

Byłem zaskoczony tą bezczelnością.

– Tato, czyż nie pamiętasz, że większość pieniędzy na mieszkanie pochodziło ze sprzedaży mojej, przedmałżeńskiej kawalerki? Poza tym, ja sam spłacam kredyt hipoteczny, Joanna nie pracuje, ale to nie jest dla mnie ważne, na razie jesteśmy jeszcze małżeństwem. Wszystkie nieruchomości, które małżonkowie nabyli w czasie trwania związku, muszą zostać podzielone podczas rozwodu na na równe połowy, więc nie masz się czego obawiać.

– Chciałbym wiedzieć, czy to moja żona rozmawiała z Wami o tym? Czy może dopiero macie zamiar poruszyć przy niej ten temat?

– Nawet nie mamy zamiaru z nią o tym rozmawiać, chciałem znać Twoje zdanie na ten temat i usłyszeć z Twoich ust, jakbyś postąpił z naszą córką.

– Posłuchaj mnie! Nie zamierzam z Tobą dyskutować na ten temat. Joanna i ja sami pomyślimy, co i jak zrobić, gdyby do czegoś doszło i Wasza pomoc nie jest nam potrzebna. Rozumiem Tato Twoją troskę o córkę, ale zrozum, że nie chcę o tym rozmawiać ani z Tobą, ani z Twoją żoną. Zostańcie i poczekajcie, zaraz Joasia wróci, ja muszę ochłonąć, wychodzę na chwilę.

Rodzice Joanny jednak nie zostali, wyszli, zanim ich córka wróciła do domu. Jej ojciec był zdenerwowany tą rozmową  i nie chciał, aby coś zauważyła.

Zanim wyszedłem z domu, trzasnęły drzwi, wróciła moja żona z pełnymi siatkami zakupów. Pół godziny wcześniej wyszli od nas jej rodzice. Moja żona była bardzo zaskoczona, dlaczego nie poczekali na nią. Próbowałem jej spokojnie powiedzieć po co przyszli i jak przebiegła moja rozmowa z jej ojcem. Kiedy wysłuchała mojej opowieści, zapewniła mnie, że nigdy nie rozmawiała z nimi na ten temat.

Joanna zdecydowała, że na drugi dzień pojedzie do rodziców i poważnie z nimi porozmawia, aby nie wtrącali się w nasze sprawy. Po wizycie moich teściów, długo rozmyślałem, że może powiedziałem coś niepotrzebnie, ale byłem bardzo zdenerwowany. Doszedłem jednak później do wniosku, że nieważne, kto to jest, nie ma prawa wtrącać się w czyjeś życie i twardo trzeba mu uświadomić, żeby zajął się własnymi sprawami, we własnym domu.

Oceń artykuł
TwojaCena
Czy moi teściowie mają prawo wtrącać się w nasze małżeństwo, nawet, gdybyśmy się rozwodzili?