Ewa pocałowała Dariusza na pożegnanie i powiedziała:
– Nie przychodź późno, obiecałeś mi.
– Tak moja droga, wiem.
Drzwi zamknęły się za nim, a on schodząc po schodach, myślał o tym, jak powinien zacząć rozmowę z żoną.
Wpadł na taki pomysł: „Spójrz na siebie, zupełnie się zaniedbałaś. Twoje włosy są w nieładzie, po domu zawsze chodzisz w starych i rozciągniętych ubraniach. Nie rozwijasz się w niczym, tylko w domu i programach telewizyjnych. Mam tego dość”. Mężczyzna pomyślał, że tak jej właśnie powie.
Rzeczywiście Darek był znudzony wszystkim, każdy dzień był monotonny. Nie mógł nawet porządnie odpocząć w weekendy, bo ciągle ktoś przyjeżdżał z rodziny Ewy w odwiedziny. Miał wszystkiego dosyć i właśnie wtedy znalazł pocieszenie w ramionach Izabeli. Ona zawsze witała go radośnie, pięknie ubrana i pachnąca. Nie jak jego żona, zaniedbana i ciągle z jakimiś pretensjami.
Szedł drogą i długo zastanawiał się nad tym, co ma zrobić. Byli razem z żoną prawie dwadzieścia lat. Dochowali się dwójki dzieci. Syn już był dorosły, ale córka miała dopiero dwanaście lat. Wspominał, jak Kasia pierwszy raz powiedziała „tata”, jak zaczęła chodzić, jak uczył ją w pierwszej klasie, jak chodził z nią po parku. Wspominał też swojego syna, jak dorastał. Jakie to były wspaniałe chwile w jego życiu.
Wszedł do mieszkania i od razu chciał zacząć rozmowę z żoną, nawet nie zdjął butów.
W domu było zaskakująco cicho. Córka nie wybiegła mu na spotkanie. To było dziwne, bo zawsze to robiła.
Wszedł do kuchni. Jego żona siedziała zapłakana, a obok niej stał syn. Z jakiegoś powodu Dariusz od razu pomyślał, że Ewa w jakiś sposób dowiedziała się o jego kochance. Spodziewał się kłótni, ale powód był zupełnie inny.
Kobieta wstała:
– Gdzie byłeś? Dzwonię do Ciebie od kilku godzin! Tak bardzo Cię potrzebowałam!
Mężczyzna przytaknął i zapytał, co się stało.
– Nasza Kaśka przechodziła przez drogę i potrącił ją samochód – mówiła roztrzęsiona kobieta.
Darek zrobił się blady.
– Gdzie ona jest?
– W szpitalu. Lekarze obiecują, że wszystko będzie dobrze, ale ja się tak martwię – płakała Ewa.
– Przepraszam, przepraszam! Zapomniałem włączyć telefon. Musimy natychmiast do niej pojechać, ale najpierw dam Ci jakieś środki uspokajające – powiedział.
Dariusz poszedł do żony i mocno ją przytulił. W tym momencie pomyślał: „Jaka rozmowa? Jaki rozwód? Jego rodzina jest tutaj, a on nikogo innego nie potrzebuje.
Szkoda tylko, że uświadomił to sobie w takich okolicznościach. Zaraz zablokował numer Izabeli.
Czy mieliście kiedyś taką sytuacje, że w ostatniej chwili zmieniliście zdanie?




