Chłopak mojej przyjaciółki postawił jej warunek; jak urodzi mu syna, wezmą ślub, a jeśli będzie córka – każdy pójdzie w swoją stronę.

Mam starą przyjaciółkę Wandę, z którą znamy się prawie od dziecka. Ma już 32 lata, ale niestety, nie znalazła jeszcze szczęścia rodzinnego, choć zawsze o tym marzyła. Chodziła na niekończące się randki i szukała tego jedynego, z którym mogłaby założyć rodzinę, ale na nic się to zdało. Jakieś pół roku temu, na jednej z wielu randek poznała pewnego mężczyznę. Niemal natychmiast znaleźli wspólny język, a po kilku spotkaniach przeszli do bardziej osobistych tematów. Podczas rozmowy przyjaciółka dowiedziała się, że facet bardzo chce mieć syna, który zostałby jego spadkobiercą. Nie krył się z tym wcale, jasno i konkretnie przedstawił swoje oczekiwania. Powiedział, że jeśli urodzi mu syna, poślubi ją, a jeśli będzie córka, to się rozstaną.

Byłam bardzo zdziwiona, tym co usłyszałam, ale jeszcze bardziej zdziwiło mnie to, że moja przyjaciółka na poważnie rozważa jego propozycję.

Nie rozumiem jej. Jest aż tak zdesperowana, żeby godzić się na taki układ? Ja na jej miejscu jak najszybciej zakończyłabym tą znajomość. Mówi się, że mężczyźni potrzebują chłopców-dziedziców, a kobiety – małych księżniczek i wiem, że jest wiele osób zafiksowanych na tym punkcie, choć osobiście nie rozumiem, jak można kochać lub nie kochać własnego dziecka, bo nie jest ono takiej płci, jakiej sobie wymarzyliśmy.
Próbuję przekonać przyjaciółkę, żeby jak najszybciej zerwała znajomość z tym facetem.

Jaki byłby z niego ojciec, który kocha dziecko tylko ze względu na płeć. Dla prawdziwych rodziców płeć nie ma znaczenia, najważniejsze, żeby dziecko było zdrowe. Staram się przemówić jej do rozumu. Zapytałam ją, co będzie jak urodzi córkę? Czy będzie ją kochała i sama ją wychowa, czy ją znienawidzi, bo przez nią straciła szansę na szczęście. Czy nie zastanawia ją, dlaczego jej ukochany, pomimo że ma już 40 lat, nadal się nie ożenił. I czy myślała, ile jego „niepotrzebnych córek” może chodzić po świecie.

Dałam jej sporo do myślenia. W kilku kwestiach nawet przyznała mi rację. Teraz już nie jest pewna swojej decyzji. Jest dla mnie jak siostra i chcę dla niej jak najlepiej. Mam nadzieję, że wszystko przemyśli i odrzuci tą jego głupią propozycję.

A Twoim zdaniem, co Wanda powinna zrobić?

Oceń artykuł
TwojaCena
Chłopak mojej przyjaciółki postawił jej warunek; jak urodzi mu syna, wezmą ślub, a jeśli będzie córka – każdy pójdzie w swoją stronę.