Cena zazdrości – historia związku zdominowanego przez niepewność

Małgorzata była niezwykle zazdrosna o swojego męża. Choć nie dawał jej do tego żadnego powodu. Był wzorowym mężem i troskliwym ojcem. Nie było żadnych oznak, że Wojciech mógłby mieć inną kobietę, ale Małgorzata po prostu wyczerpywała męża swoją zazdrością.

Wojciech czym prędzej spieszył do domu po pracy. Chętnie bawił się ze swoim młodszym synem, Filipem i pomagał starszemu, Kacprowi w nauce.

Jeśli tylko został w pracy na pięć minut dłużej, kobieta zaczynała wydzwaniać do niego i zarzucać mu zdradę. Nie było mowy o spotkaniach z przyjaciółmi czy wyjazdach na ryby, Małgorzata wszędzie widziała kochanki swojego męża.
– „Jak możesz żyć z taką żoną?” – zapytał Wojtka kolega z pracy, Krzysiek. „Przecież ona ci wszystko odbiera. Nie masz żadnych zainteresowań, nie masz już przyjaciół. Rozmawiamy tylko dlatego, że pracujemy razem, inaczej byśmy się nawet nie spotykali. To jakbyś był w więzieniu z nią!”
– „Tak właśnie żyję,” – westchnął smutno Wojtek, – cierpię dla dzieci. Bardzo kocham moich synów. Raz wspomniałem o rozwodzie, ale ona zaczęła mówić, że pojedzie z nimi do swojej matki i nigdy ich więcej nie zobaczę. I na pewno by to zrobiła. Bez chłopców nie wyobrażam sobie swojego życia.”
– „To straszne… Może rozważ rozwód i staraj się o opiekę nad dziećmi?” – zaproponował Krzysiek.
– Takie myśli przeszły mi przez głowę, ale sąd zazwyczaj zostawia dzieci z matką. Małgorzata jest przecież normalną matką, pracuje, a dzieci ją kochają. Ona mnie denerwuje, ale dzieci nie krzywdzi, więc chyba będę musiał znosić to aż dzieci dorosną.
– To jeszcze długo będziesz cierpieć, – współczująco powiedział Krzysiek, – Czy Gośka zawsze była tak zazdrosna?
– Nie, to zaczęło się trzy lata temu, a wcześniej żyliśmy normalnie. I nie dawałem jej żadnego powodu! Nawet nie patrzyłem w stronę innych kobiet. Skąd ta zazdrość? Nie wiem.
– Wojtku, nie chcę cię obrazić ani nic sugerować, ale może ona coś ma na sumieniu? Stąd ta zazdrość.
– Skąd, kiedy miałaby mnie zdradzić? Ma dwójkę dzieci, pracę… Nie, to nie jest możliwe.
– No, ty wiesz lepiej, ja tylko zgadywałem. – powiedział Krzysiek i dodał – Trzymaj się, kolego!
– Dziękuję, – odpowiedział smutno Wojciech.

W domu czekała go kolejna scena zazdrości.
– Dzwoniłam do ciebie dziesięć razy, a ty byłeś niedostępny! Specjalnie wyłączyłeś telefon? – rzuciła się na Wojciecha Małgorzata, jak tylko przekroczył próg ich mieszkania.
– Nie, – spokojnie odpowiedział Wojciech, – bateria pewnie się rozładowała.

– Jak to rozładowała? Sprawdzałam rano, bateria była pełna! – kontynuowała zagniewana kobieta. – Masz kochankę? A telefon wyłączyłeś, żeby żona cię nie denerwowała.
– Małgorzato, przestań, nie mam żadnej kochanki! – ostro odpowiedział Wojciech.

W tym momencie z pokoju wyskoczył pięcioletni Filip z radosnym okrzykiem:
– Tato, tato przyszedł!
– Chodź do mnie, mój kochany mały chłopiec, – Wojciech przytulił do siebie synka i pokrył go pocałunkami.
Nieusatysfakcjonowana Małgorzata poszła do kuchni, ale Wojciech wiedział, że jak tylko dzieci pójdą spać, żona wróci do rozmowy o jego nieistniejącej kochance.

Następnego dnia mężczyzna obudził się z bólem głowy. „Tak mnie wczoraj mnie zdenerwowała swoją zazdrością, że jeszcze dziś głowa mi pęka,” – pomyślał mężczyzna, zbierając się do pracy.

Wziął tabletkę i udał się do pracy. Niestety, tabletka nic nie pomogła, a co więcej, Wojciech zaczął odczuwać dreszcze i ból w gardle.
– Wygląda na to, że jesteś chory, – powiedział Krzysiek.
– Tak, czuję się naprawdę źle.
– Idź do szefa, poproś o wolne.
Tak też zrobił.

Po powrocie do domu, Wojciech nie mógł otworzyć kluczem swojego mieszkania. Wyglądało na to, że było zamknięte od środka na zasuwkę. „Dziwne, – pomyślał mężczyzna, – Małgorzata jest w pracy, a Andrzejek w szkole”.
Nacisnął dzwonek. Drzwi otwierano długo, choć z mieszkania dochodził jakiś hałas.
W końcu drzwi otworzyła roztargniona Małgorzata.
– Dlaczego nie jesteś w pracy?
– To samo pytanie mam do ciebie – odpowiedział Wojciech.
– Wzięłam urlop, zapomniałam ci powiedzieć rano.
– A ja jestem chory. Dlaczego tak długo nie otwierałaś?
– Zasnęłam, nie słyszałam. Idź umyć ręce, podgrzeję obiad.
– Nie chcę jeść, źle się czuję, ledwo stoję na nogach.
– Mimo to umyj ręce, – Małgorzata dosłownie wpychała mężczyznę do łazienki i zamknęła drzwi.

Wojciech namydlił ręce, ale nagle poczuł się bardzo źle. Ledwo utrzymywał się na nogach i otworzył drzwi, aby zawołać żonę. I w tym momencie zobaczył mężczyznę, który zakładał buty i Małgorzatę, która mówiła: „przyszedł w nieodpowiednim momencie. Szybko, zanim skończy myć ręce.”
Wojciech zastygł w drzwiach do łazienki.
Przyjaciel Krzysiek miał rację. Małgorzata od dawna zdradzała Wojciecha ze swoim szefem. Spotykali się w godzinach pracy w mieszkaniu, które dzieliła z Wojciechem.
Dwa miesiące później małżeństwo się rozpadło. Małgorzata przeprowadziła się do kochanka, a dzieci zostały z Wojtkiem. Szefowi nie potrzebne były dzieci Małgorzaty. Na początku kobieta była załamana i starała się odwiedzać dzieci częściej, ale potem zaszła w ciążę i urodziła córkę. I zaczęła rzadziej odwiedzać synów. A potem w życiu Wojciecha pojawiła się inna kobieta.
Dobra i nie zazdrosna, bo nie miała powodów do zazdrości.

Oceń artykuł
TwojaCena
Cena zazdrości – historia związku zdominowanego przez niepewność