Danka i ja poznałyśmy się na pierwszym roku studiów. Właściwie od pierwszego dnia wiedziałyśmy, że mamy ze sobą wiele wspólnego.
Maciek dołączył do naszej grupy tuż przed Bożym Narodzeniem i od razu zapałał uczuciem do Danki. Przez cały drugi semestr był jej cieniem, starał się być zawsze blisko niej. Na początku drugiego roku oświadczył się jej, ale ona dała mu kosza mówiąc, że teraz najważniejsze są studia, a poza tym ona nie jest gotowa, by podejmować tak ważne decyzje.
Jej odmowa zabolała go, ale się nie poddał i pod koniec roku powtórzył oświadczyny. Tym razem Danka kategorycznie odmówiła i zaproponowała, by zostali przyjaciółmi. Chłopak bardzo przeżył odmowę, a ona… No cóż… Któregoś razu powiedziała mi, że Maciek nie spełniał jej oczekiwań, bo ona ma słabość do bogatych i dobrze zbudowanych mężczyzn.
– Może Maciek i nie jest bogaty, ale to dobry i szczery chłopak. – odpowiedziałam na jej wyznanie. – I naprawdę cię kocha, byłby dobrym materiałem na męża. – dodałam.
Danka tylko prychnęła gniewnie.
– Skoro tak ci się podoba, to go sobie weź. Ja zdania nie zmienię, chcę by mój facet wyglądał jak grecki Bóg.
I wkrótce za kogoś takiego wyszła za mąż.
Zaprosiła mnie nawet na wesele, ale nie poszłam, bo tydzień przed, złamałam nogę. A Maciek? Bardzo to przeżywał, nie mógł się pogodzić z faktem, że ktoś zabiera mu miłość jego życia. Chyba tak naprawdę do końca miał nadzieję, że Danka zmieni zdanie i będą razem. Było mi go żal. Siedział na kanapie i miał minę małego, skrzywdzonego dziecka.
Kiedy opuściła naszą paczkę i wyjechała z mężem do innego miasta, zaczęłam więcej czasu spędzać z Maćkiem. Potrafiliśmy godzinami siedzieć i rozmawiać. On potrafił tak ciekawie opowiadać, że człowiek tracił poczucie czasu.
Jesienią zachorowała moja babcia i musiałam pojechać do niej, by się nią zaopiekować. W czasie pobytu u niej, często dzwoniłam do Maćka. Podczas jednej z takich rozmów powiedział mi, że tęskni za mną i nie może beze mnie żyć. Rozczulił mnie tym wyznaniem. Tak naprawdę to Maciej zawsze mi się podobał, ale on wzdychał do kogoś innego. Nie miałam szans. Teraz nadzieja odżyła.
Rok później byliśmy małżeństwem. Żyło nam się dobrze, stworzyliśmy z Maćkiem zgrane małżeństwo i wydawało się, że nic nie jest w stanie zburzyć naszego szczęścia. Wtedy zadzwoniła do mnie Danka z nietypową prośbą. Otóż okazało się, że jej mąż znalazł sobie inną, a ona postanowiła wrócić do naszego miasta i chciałaby zamieszkać u nas, dopóki nie kupi sobie mieszkania.
Kocham mojego męża i wierzę, że on też mnie kocha, ale boję się, że stara miłość może odżyć.



