Awantura z sąsiadką, która sypia w południe


Dwa miesiące temu, ja i mój mąż Janek zakupiliśmy mieszkanie. Wnętrze było już odnowione, pozostało jedynie zakupić meble. Mieliśmy jeszcze trochę pieniędzy po zakupie nieruchomości, więc kwestię mebli rozwiązaliśmy w pierwszym tygodniu. Ponieważ posiadam dużą kolekcję książek i roślin doniczkowych, musieliśmy również zainstalować półki i regały. Jan, który jest bardzo zręczny, zajął się tym zadaniem. Skręcał i montował nowe półki na ścianach. Oboje pracujemy z domu. Czasami wychodzimy na spacery, szczególnie że mamy psa, którego trzeba regularnie wyprowadzać. Z sąsiadami jeszcze się nie zapoznaliśmy, ale od razu zauważyliśmy, że wydają się być niezadowoleni i zirytowani.

Niestety, nie mieliśmy szczęścia z sąsiadami. Po dwóch tygodniach już się przyzwyczailiśmy. Zapoznaliśmy się z inną parą, która mieszka dwa piętra wyżej. Bardzo mili ludzie, byliśmy u nich na kawie kilka razy. Myślałam, że znalazłam przyjaciółkę, a Jan miałby kogoś, z kim spędzić czas.

Pewnego wieczoru dzwonek zadzwonił do drzwi. Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam damę o surowym wyrazie twarzy. Otworzyłam drzwi, a ona natychmiast zaczęła krzyczeć i wyzywać. Okazało się, że to sąsiadka z niższego piętra.

Domagała się, abyśmy w godzinach od dwunastej do siedemnastej nic głośnego nie robili i nie tupali nogami, bo to jej godziny ciszy i wtedy ma drzemkę. Byłam w szoku. Bez ceregieli, bez „dzień dobry” czy „do widzenia” od razu z pretensjami. Rozumiem, gdybyśmy hałasowali od wczesnego ranka, gdy ludzie jeszcze śpią, czy późno wieczorem, kiedy idą spać. Ale czy to naprawdę nasz problem, że ona śpi od dwunastej do piątej po południu? Czy muszę chodzić na palcach przez ten czas?

Może powinna przeprowadzić się do domu jednorodzinnego, tam nikt by jej nie przeszkadzał.

Nie zdążyłam jej nic odpowiedzieć, ale nie mam zamiaru spełniać jej żądań. Jeżeli przyjdzie jeszcze raz, zgłoszę to na policję.

Oceń artykuł
TwojaCena
Awantura z sąsiadką, która sypia w południe