20 lat temu adoptowaliśmy chłopca. Nie spodziewaliśmy się, że będzie przyczyną naszego rozwodu

Kiedy byłam po trzydziestce razem z mężem postanowiliśmy mieć dziecko. Niestety, pomimo usilnych starań nie było nam to dane. Winę zrzuciliśmy na wiek i podjęliśmy jednogłośnie decyzję o adopcji. Kiedy adoptowaliśmy naszego syna Radka, mieliśmy nadzieję na nowy początek. Byliśmy małżeństwem z długim stażem i w końcu czuliśmy się gotowi na założenie rodziny.

Jednak już od samego początku adopcji, nasze małżeństwo zaczęło się zmieniać. Mój mąż zawsze był bardzo troskliwym człowiekiem, ale kiedy syn pojawił się w naszym życiu, jego opiekuńczość stała się obsesyjna. Był cały czas przy dziecku i wciąż powtarzał, że zrobi z niego prawdziwego mężczyznę. Czułam się odsunięta na bok, byłam jak intruz w naszym własnym domu.

Mąż był coraz bardziej zainteresowany tylko i wyłącznie dzieckiem, a ja czułam się osamotniona i ignorowana. Próbowałam rozmawiać z nim o tym, ale zawsze kończyło się na kłótniach. Z czasem przestałam próbować i zaczęłam uciekać w swoją pracę, spędzając coraz więcej czasu w biurze.

Radek na początku był zamknięty i skromny. Mąż jednak wpajał mu tak absurdalne zasady, że później bił się ze wszystkimi i byliśmy wzywani nie raz do dyrektora. W szkole słuchaliśmy wciąż tej samej historii. Moja psychika nie podołała, miałam dość ciągłych skandali i problemów. Nie mogłam znieść tego, w jaki sposób mój mąż wychowuje syna.

Zdecydowałam się na rozwód, myślałam że syn wróci do domu dziecka – tak byłoby dla niego najlepiej, ale mąż użył swoich znajomości i po rozwodzie dziecko zostało u niego.

Od tamtej pory nie mamy kontaktów, poza kwestiami formalnymi. Podobno teraz Radek odbywa karę w więzieniu. Czuję się za to odpowiedzialna. Zrujnowałam całe swoje życie i życie tego dziecka jedną decyzją, którą uważałam za dobrą.

Oceń artykuł
TwojaCena
20 lat temu adoptowaliśmy chłopca. Nie spodziewaliśmy się, że będzie przyczyną naszego rozwodu